System do wymiany
Zaczęło się od organizacyjnej wpadki. Tzw. system identyfikacji kibiców okazał się totalnie niewydolny, w efekcie przed kasami utworzyły się gigantyczne kolejki. Podjęto więc decyzję o półgodzinnym opóźnieniu rozpoczęcia meczu, ale i tak sporo kibiców zniechęciło się i poszło do domu. Szkoda, bo nie obejrzeli naprawdę ciekawego spotkania.
„Tyranie” Pieszczkiem
Był to dziwny mecz. Goście przyjechali do Tarnowa zaledwie w sześciu, ale tak naprawdę rywalizację z Unią nawiązali tylko Darcy Ward i junior Krystian Pieszczek. Paradoks polegał na tym, że pomimo prowadzenia miejscowych losy meczu rozstrzygnęły się dopiero w XIII biegu. Trener Falubazu, Sławomir Drabik dokonywał bowiem taktycznych „cudów”, niemal w każdym biegu robiąc jakieś zmiany. W efekcie junior Pieszczek w połowie zawodów miał już na koncie aż pięć zaliczonych biegów, a wraz z Wardem na tor wyjeżdżał w sumie aż siedem razy!
Wyścigi, za które można pokochać żużel
Przede wszystkim te, w których brał udział Darcy Ward. W biegu III po starcie prowadzenie objęli Kenneth Bjerre i Leon Madsen. Australijczyk jeszcze na pierwszym kółku zdołał ich rozdzielić i potem do samej mety nękał Bjerre. Minimalnie lepszy okazał się Duńczyk. Niemal bliźniaczy przebieg miał bieg X, tym razem w roli rozdającego karty wystąpił Madsen, który potrafił odeprzeć wszystkie ataki Warda. Mogły się też podobać wyścigi, w których gospodarze dawali pokaz jazdy parą, jak chociażby w I biegu Martin Vaculik i Artur Mroczka.
Przełomowy moment meczu…
…to wyścig XIII, który okazał się pechowy dla Falubazu. Przed jego rozpoczęciem Unia prowadziła 40:32 i teoretycznie wszystko jeszcze mogło się wydarzyć. Tuż po starcie do wyścigu Ward odepchnął Vaculika, który upadł na tor. Sędzia Jerzy Najwer uznał to za faul i wykluczył Australijczyka z powtórki. W niej przerwał start w sytuacji, kiedy prowadził osamotniony zawodnik gości, Andreas Jonsson i dal ostrzeżenie Madsenowi. W powtórce tarnowianie już nie dali się zaskoczyć. Wygrali podwójnie i już przed biegami nominowanymi mieli pewność wygranej w meczu.
Pomeczowe opinie
Krystian Pieszczek (Falubaz Zieona Góra): To był dobry mecz w moim wykonaniu, chociaż do pełni szczęścia trochę zabrakło. Pogubiłem się w dwóch ostatnich biegach. Dlatego trochę mi brakuje, aby w pełni cieszyć się z tego występu. Ale zdobyłem sporo punktów, bo wyciągnąłem odpowiednie wnioski ze wcześniejszych startów w Tarnowie.
Janusz Kołodziej (Unia Tarnów): Moja aktualna dyspozycja wynika z ciężkiej pracy, a ostatnie wyniki jeszcze bardziej mnie do niej dopingują. Nie ma czasu na popadanie w zachwyt, czekają nas kolejne trudne mecze. Liga jest w tym roku bardzo wyrównana i ciekawa.
Unia Tarnów- Spar Falubaz Zielona Góra 53:37
Unia: Martin Vaculik 11+2 (3,1,3,2,2), Artur Mroczka 4+2 (2,0,2,0),), Kenneth Bjerre 12 (3,3,1,3,2), Leon Madsen 12+1 (1,2,3,3,3), Janusz Kołodziej 11 (3,3,3,2,‑), Arkadiusz Madej 0 (0,0,0), Ernest Koza 2+1 (2,0,0,1). NCD: Janusz Kołodziej 68,18 w wyścigu IV. Sędziował Jerzy Najwer. Widzów 5 tysięcy
Rewelacyjni Janowski i Drabik
Pomimo zwycięstwa gospodarzy najlepszymi aktorami przedniego widowiska na torze Stadionu Miejskiego byli zawodnicy Sparty: Maciej Janowski i junior Maksym Drabik. Pierwszy jeździł kapitalnie, nawet po przegranym starcie będąc nieuchwytnym dla rywali. W efekcie zdobył z bonusem „duży” komplet punktów. Drabik, syn byłego mistrza i reprezentanta Polski, Sławomira, potwierdził, że jest odkryciem tegorocznego sezonu. Zdobył 10 punktów, jeżdżąc bez żadnych kompleksów dla dużo starszych i utytułowanych rywali. Brawo!
Przebudzenie Kozy
Przy wyrównanych siłach języczkiem u wagi okazała się postawa tarnowskiego juniora Ernesta Kozy, który w kilku poprzednich meczach zawodził. W spotkaniu ze Spartą zdobył jednak ważne 6 punktów, a w jednym biegu pokonał samego byłego mistrza świata, Taia Woffindena!
Najciekawsze wyścigi
Było ich przynajmniej kilka. Podobać mogła się rywalizacji Artura Mroczki z Nicoleiem Buskiem Jakobsenem o jeden punkt w biegu inauguracyjnym, zakończona wygraną tarnowianina. Świetny był manewr duńskiej pary Bjerre‑Madsen na wyjściu z pierwszego łuku w wyścigu V, po którym objęli prowadzenie i pokonali duet gości Woffinden‑Jacobsen. Kibicom do gustu przypadł z pewnością wyścig XI. Prowadził Janusz Kołodziej, ale został wyprzedzony przez Jepsena Jensena. Z kolei z tyłu Ernest Koza stoczył heroiczny, ale zwycięski bój o trzecie miejsce z Maksem Drabikiem.
Przełomowy moment meczu
Wyścig XIV. Unia od początku meczu nieznacznie prowadziła, ale różnicą najwyżej 6 punktów. Dobra taktyka obrana przez trenera Sparty, Piotra Barona, wsparta oczywiście dobrą postawą przede wszystkim duetu Janowski – Drabik, pozwoliła jednak gościom wyrównać stan meczu po X biegu. Remis utrzymywał się także przed biegami nominowanymi. We wspomnianym XIV wyścigu najlepiej wystartował Drabik, za nim podążali Leon Madsen i Janusz Kołodziej. 17-latek z Wrocławia nie wytrzymał nacisku gospodarzy, najpierw wyprzedził go Madsen, a za moment Kołodziej. Drabik atakował jednak do końca i na mecie przewaga kapitana Unii była minimalna. W tej sytuacji do zwycięstwa w meczu w ostatnim biegu wystarczyła gospodarzom nawet porażka, byle nie podwójna. Para Bjerre-Vaculik okazała się wyraźnie słabsza od Janowskiego, ale poradziła sobie z Woffindenem. Remis oznaczał ciężko wypracowane zwycięstwo.
Pomeczowe opinie:
Maksym Drabik (Sparta Wrocław): Od początku meczu jeździło mi się dobrze. Szkoda tylko, że nie wygraliśmy, niewiele brakowało.
Leon Madsen (Unia Tarnów): Wiedzieliśmy, jak ważny jest to mecz i że musimy go wygrać. Dobrze, że się udało. Dziękuję kibicom za wsparcie
Unia Tarnów- Betard Sparta Wrocław 47:43
Przebieg meczu: 4:2, 3:3, 5:1, 1:5, 5:1, 3:3, 2:4, 4:2, 2:4, 1:5, 3:3, 3:3, 3:3, 5:1, 3:3.Unia: Martin Vaculik 10+1 (3,2,2,1,2), Artur Mroczka 1 (1,0,0,-), Kenneth Bjerre 10+1 (3,3,0,3,1), Leon Madsen 10+2 (2,2,1,2,3), Janusz Kołodziej 9+1 (1,3,1,2,2), Damian Dąbrowski 1 (1,0,0), Ernest Koza 6 (2,0,3,1). NCD: Maksym Drabik 68,67 w wyścigu II. Sędziował: Artur Kuśmierz. Widzów 7 tysięcy.























