Na próbę toru wyjechał Kacper Gomólski, dla którego był to mecz szczególny. Jest bowiem wychowankiem Startu, podobnie jak jego ojciec i starszy brat. Przed sezonem Start chciał, aby wrócił do macierzystego klubu i wielu kibiców w Gnieźnie miało do niego pretensję o to, że zdecydował się jednak pozostać w Tarnowie. Dlatego też powitano go niezbyt mile.
Mecz zaczął się dla Unii pechowo od defektu motocykla Leona Madsena, który powrócił do składu po kontuzji. Gospodarze objęli prowadzenie 4:2. Za moment w biegu juniorów goście dobrze wystartowali, ale upadł Wojciech Lisiecki. Arbiter obwinił za to Kacpra Gomólskiego i wykluczył go z powtórki. Tutaj jednak klasę pokazał Mateusz Borowicz, który osamotniony pokonał swoich rywali. Niestety były to jedyne punkty tarnowskiego juniora w tym meczu. Pierwszą serię zakończyły dwa remisowe wyścigi III oraz IV, dużej urody był drugi z wymienionych. Po dobrym rozegraniu łuku prowadził Janusz Kołodziej, ale przez cztery okrążenia odpierał dynamiczne ataki byłego zawodnika Unii, Bjarne Pedersena. Po pierwszej serii wyścigów Start prowadził minimalnie 13:11.
V bieg powiększył przewagę Startu do 6 punktów, bo Janowski z Madsenem przegrali z parą Matej Zagar‑ Sebastian Ułamek. Pierwszą wygraną goście zanotowali w wyścigu VI. Za plecami Artema Łaguty trwała walka do samej mety pomiędzy Pedersenem i Vaculikiem. Słowak dwoił się i troił, ale rywal dobrze go blokował. Bardzo ciekawy przebieg miał bieg VII. Najpierw sędzia zarządził powtórkę po lotnym starcie Piotra Świderskiego. W tejże prowadził początkowo Kołodziej przed parą gospodarzy. Szybko jednak Świderski go wyprzedził, za to Gomólski przedarł się przed Watta. W dalszej części biegu Kołodziej odzyskał prowadzenie, a Gomólski oparł się atakom Australijczyka. Tym samym po dwóch seriach Start prowadził już tylko 22:20 i wydawało się, że Unia może to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Kto liczył na przełamanie w wyścigu VIII srodze się zawiódł, bo zawiódł…Maciej Janowski, przyjeżdżając ostatni. Wygrał z kolei Leon Madsen, który przecież dotąd nie zdobył ani jednego punktu. Jak widać, zawodnicy tarnowscy przechodzili zadziwiające metamorfozy w tym meczu. Drugą serię zakończył bieg X, w którym pojawili się niepokonani dotąd Janusz Kołodziej i Matej Zagar. Wygrał niestety Słoweniec i miejscowi powiększyli swoją przewagę do 4 punktów – 32:28.
Gościom trudno było odrobić tę niewielką stratę, jeździli bowiem nierówno, jeżeli jeden z pary pojechał na miarę oczekiwań, drugi zawodził w danym biegu. W XII biegu nastąpiło drugie tego dnia zderzenie Gomólskiego z Lisieckim, tym razem obydwaj upadli na tor. Na szczęście obyło się bez kontuzji i bez wykluczenia, a powtórka zakończyła się kolejnym remisem. Przed biegami nominowanymi Start powiększył przewagę do 6 punktów, bo Vaculik i Kołodziej przegrali 2:4 ze słabo dotąd spisującymi się Ułamkiem i Wattem. Bieg był tak zacięty, że aby rozstrzygnąć jego wynik, arbiter musiał obejrzeć telewizyjne powtórki. Po wyścigu XIV wszystko było jasne, Vaculik i Janowski przegrali podwójnie i było wiadomo, kto ten mecz wygra. Na deser po raz piąty Matej Zagar pokazał swoim tarnowskim rywalom plecy. Drugi przyjechał Janusz Kołodziej, a Artem Łaguta zdołał „wyszarpać” jeden punkt kosztem Sebastiana Ułamka.
Po dobrym meczu w Tarnowie z Falubazem przyszła kolejna wyjazdowa porażka. Pozostaje nadzieja na udany rewanż w Tarnowie, za trzy punkty. Dziesięć punktów straty to teoretycznie nie tak dużo, ale warto pamiętać, że polska ekstraliga jest w tym sezonie kompletnie nieprzewidywalna. Ale wcześniej, bo już w najbliższą niedzielę podopiecznych trenera Marka Cieślaka czeka kolejny wyjazdowy mecz, tym razem w Bydgoszczy. O wygraną nad Brdą będzie równie ciężko jak w Gnieźnie. Będzie to spotkanie rewanżowe, w pierwszym meczu w Tarnowie Unia wygrała 54:36.
Lechma Start Gniezno ‑ Unia Tarnów 50:40
Unia: Maciej Janowski 5+1 (2,1,0,1,1), Leon Madsen 3 (d, 0,3,0), Artem Łaguta 9+3 (1,3,1,3,1), Martin Vaculik 7+1 (2,1,2,2,0), Janusz Kołodziej 10 (3,3,2,0,2), Kacper Gomólski 3 (w, 1,2), Mateusz Borowicz 3 (3,0,0).
NCD: Matej Zagar 64,22 w wyścigu III. Sędziował Krzysztof Meyze. Widzów 6,5 tysiąca.
Po meczu powiedzieli:
Marek Cieślak (trener Unii) – Trudno, abyśmy byli zadowoleni. Przyjechaliśmy do Gniezna po wygraną, a przegraliśmy. Za dużo zgubiliśmy punktów. Zawiódł dziś przede wszystkim Maciek Janowski, który powinien zdobyć znacznie więcej niż 5 punktów. Nie mam natomiast pretensji do Leona Madsena, bo pamiętajmy, że wystartował po dłuższej przerwie.























![Przegrana na własnym torze – Unia Tarnów pokonana przez KŻ Orzeł Łódź [ZDJĘCIA] ŻużelUniaTarnów KŻŁódź](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2020/08/zuzel-15.08-100x70.jpg)