
Baner na banerze
Skrzyżowanie ulic Klikowskiej, Elektrycznej i kardynała Wyszyńskiego w Tarnowie. Na budynku i długim murze tuż obok jezdni niemal cała ściana w banerach – reklama fitness klubu obok sprzedaży drewnianych paneli podłogowych, czyszczenia dywanów, sklepu z akcesoriami łazienkowymi czy pracowni zdobienia tortów. Każdy plakat w innym formacie i innej kolorystyce. Ulica Krakowska za skrzyżowaniem z Koszycką i Czerwoną – po jednej i drugiej stronie jezdni stoją banery, duże reklamy wiszą na bocznych ścianach prywatnych domów, obskurne plakaty zwisają z ogrodzeń. Jeszcze do niedawna widniał tam zdarty w połowie duży szyld jednego z kandydatów biorących udział w wyborach parlamentarnych w 2015 roku. Podobnie jest na prawie wszystkich trasach wylotowych z miasta, a im bliżej centrum, tym gorzej.
W Tarnowie znajduje się blisko 30 tysięcy reklam.
– Większość szyldów nie spełnia żadnych standardów proponowanych przez miasto, a wiele niewłaściwie ustawionych konstrukcji zagraża bezpieczeństwu w ruchu drogowym – twierdzi plastyk miejski, Jacek Adamczyk, kierownik Referatu Krajobrazu Miasta w Urzędzie Miasta Tarnowa.
Magistraccy urzędnicy nie mają złudzeń – problem jest od dawna, ponieważ reklam z roku na rok przybywa, a przez wiele lat miasto nie miało żadnych możliwości prawnych, by skutecznie dbać o estetykę ulic.
Tarnowianie nie chcą szpetoty
W tym roku magistraccy urzędnicy postanowili zwrócić się do tarnowian z internetową ankietą składającą się z 19 pytań dotyczących estetyki reklamowych szyldów w mieście.
– 90 proc. głosujących dostrzegło potrzebę tworzenia przepisów regulujących obecność reklam w mieście – podkreśla plastyk miejski.
Według 81 proc. głosujących tarnowian największym problemem zaburzającym ład estetyczny miasta jest chaotyczne rozmieszczenie reklam na ścianach budynków. Ponad 80 proc. uznało, że plansz na kamienicach jest zbyt dużo, w opinii 68 proc. zbyt wiele reklam stoi przy drogach i rondach. Dla przeszło 58 proc. osób największym problemem jest słaba jakość banerów, a dla 55 proc. – ich wielkie gabaryty. Większość wypowiadających się uznała, że reklamy wiszące na ogrodzeniach szpecą miasto i powinno się ich zakazać.
Tworzą nowe prawo
Szansę na pozbycie się niechcianych szyldów z miejskiej przestrzeni stworzyła obowiązująca od 2015 roku ustawa krajobrazowa, dająca samorządom możliwość określenia zasad dotyczących wieszania reklam, ułatwiająca zdejmowanie nielegalnych i pozwalająca karać za niestosowanie się do obowiązujących wymogów. Samorządy już dawno rozpoczęły tworzenie lokalnych przepisów, ale dotychczas tylko kilka miast w Polsce wprowadziło w życie nowe zasady. W Tarnowie prace są na finiszu.
– Opracowujemy projekt uchwały dla radnych, określającej rodzaj reklam, materiał, z jakiego będą mogły powstać, oraz sposób ich umieszczania w miejskiej przestrzeni – mówi Jacek Adamczyk.
W pierwszej kolejności miasto podzielono na strefy, z których każda posiadać będzie odrębne zasady dotyczące sytuowania reklam. W tym celu przeprowadzono inwentaryzację reklam w obrębie starówki i śródmieścia. Okazało się, że na starówce rozmieszczono 1153 reklamy, natomiast w śródmieściu 3575. Największe zagęszczenie jest wzdłuż ul. Krakowskiej, gdzie na zaledwie kilometrowym odcinku widnieje przeszło 800 reklam.
– Na obszar tych stref składa się ponad 700 kamienic. Po przeanalizowaniu wszystkich obiektów sporządzono projekty dotyczące 50 budynków, na których dokonano rekompozycji istniejących reklam pod kątem dostosowania do nowych zasad. Następnie przeanalizowano liczbę i jakość reklam umieszczonych przy głównych drogach dojazdowych do centrum Tarnowa. Na podstawie tych danych wyodrębniliśmy zasadnicze założenia projektu uchwały oraz cele nowych zasad umieszczania reklam – tłumaczy plastyk miejski.
Koniec chaosu?
Równolegle powstają założenia do katalogu dobrych praktyk reklamowych w miejskiej przestrzeni w celu zobrazowania, jakie reklamy można będzie umieszczać w poszczególnych rejonach miasta oraz jak powinny wyglądać ogródki piwne lub urządzenia mobilnej gastronomii.
– Wszystko po to, by reklamami pojawiającymi się w przestrzeni miejskiej rządziły określone reguły, a do tej pory tak nie było i na prywatnych posesjach można robić, co się chce – dodaje Jacek Adamczyk.
Kolejnym etapem będą konsultacje społeczne, które rozpoczną się już pod koniec sierpnia podczas spotkań z przedsiębiorcami i mieszkańcami miasta. Jak zapewniają urzędnicy, rezultaty tych rozmów znajdą odzwierciedlenie w powstającym projekcie, który zostanie wyłożony do publicznego wglądu najprawdopodobniej w październiku. O ostatecznym kształcie dokumentu zdecydują miejscy radni. Od wejścia w życie zapowiadanej uchwały będzie obowiązywać 12 miesięcy na dostosowanie istniejących reklam do nowych przepisów.























