Koronawirus, czyli kronika strachu (XXXVI)

0
REKLAMA

Dzień sto pięćdziesiąty trzeci: kłopot z aspiryną

Kolega miał problem. Po chwilowym zawahaniu postanowił zaszczepić się preparatem firmy AstraZeneca. Jak sam mówi, w obecnej dramatycznej sytuacji nieważne już, czym się szczepisz, ważne, żeby to zrobić jak najprędzej.
AstraZeneca miała złą sławę. Informowano o tym, że na świecie odnotowano pojedyncze przypadki zakrzepicy u pacjentów, którzy przyjęli tę szczepionkę, ale międzynarodowe instytucje medyczne cały czas uspokajają, że nie ma problemu.

Kolega słyszał od kogoś, że mimo wszystko warto się na wszelki wypadek zabezpieczyć i po przyjęciu Astry można połykać aspirynę. Aspiryna rozrzedza krew i ogranicza ryzyko zakrzepu. Kłopot jest jednak w tym, że wypowiedzi lekarzy w sieci są na ten temat bardzo różne. Trzech cytowanych medyków jest zdania, że aspiryna nie zaszkodzi, trzech innych, żeby jej nie przyjmować. I bądź tu, człowieku, mądry. Pewien pan, też lekarz, popularyzator wiedzy medycznej w internecie, ostrzega przed łykaniem aspiryny po zaszczepieniu się AstraZenecą, strasząc nawet możliwym zejściem z tego świata. Aż tak? Nie przesadza przypadkiem?
Zwykły człowiek w czasach zarazy staje się bezradny. Bezradny wobec tysięcy całkiem sprzecznych informacji, opinii, poglądów związanych z epidemią i jej skutkami. Nie wiadomo, komu wierzyć, kogo słuchać, co wybrać, jak się zachować.
Kolega zaszczepił się Astrą. Aspiryny nie wziął. Żyje.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze