Światowej sławy naukowiec, ks. prof. Michał Heller, skończy pojutrze, 12 marca, 85 lat. Mimo podeszłego wieku jest nadal bardzo aktywny. Publikuje książki, pisze artykuły, czasem – choć niechętnie – zgadza się na udzielenie wywiadu. Dlaczego? Bo serię wyczerpujących rozmów, które odbył po otrzymaniu w 2008 roku Nagrody Templetona, zwanej „Teologicznym Noblem” przypłacił zawałem serca. Najchętniej pracuje rano, a nawet bladym świtem, bo – jak twierdzi – wtedy mózg jest najbardziej wypoczęty. I wówczas bywa skory do współpracy przy rozwiązywaniu zagadek wszechświata.
Michał Heller to bez wątpienia najwybitniejszy naukowiec w prawie siedemsetletniej historii Tarnowa. A jeśli ktoś myśli, że to hieratyczny myśliciel, który nosa z książki nie wyjmuje, jest w okropnym błędzie.
Ks. Michał Heller pochodzi z Mościc. Jego ojciec, Kazimierz, był inżynierem w Państwowej Fabryce Związków Azotowych. Gdy wybuchła wojna, rodzina przeniosła się do Lwowa. Stamtąd w 1940 roku Hellerowie zostali wysiedleni na Syberię. W Jakucji, gdzie rodzina pracowała przy wyrębie Tajgi, i w Saratowie przebywali do 1946 roku.
Po powrocie do Mościc zamieszkali w małym dworku w okolicach parku, który powszechnie nazywano „Hellerówką”. Ks. Heller maturę zdał w IV LO, po czym wstąpił do seminarium. Święcenia kapłańskie przyjął w 1959 roku. Przez rok pracował w duszpasterstwie, jako wikary w Ropczycach, po czym został skierowany na studia filozoficzne. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim obronił doktorat. Ukończył też fizykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1990 roku jest profesorem.
Obywatel świata i nauki
Michał Heller jest jednym z najbardziej uznanych filozofów przyrody oraz kosmologów na świecie. Na trasie jego naukowych podróży widać najbardziej prestiżowe ośrodki akademickie – Watykan, Louvain, Waszyngton, Oxford czy Cambridge. Jego książki – a napisał ich ponad 60 – miały 130 wydań, a kilka z nich zostało przetłumaczone na pięć języków: angielski, włoski, rosyjski, niemiecki czy hiszpański.
Jest członkiem sześciu poważnych polskich towarzystw naukowych i ośmiu zagranicznych. Ma dziewięć doktoratów honoris causa. Wyróżnień i nagród bez liku. Wśród nich wybija się szczególnie najwyższe polskie odznaczenie, Order Orła Białego, otrzymany w 2014 roku i wspomniana Nagroda Templetona z 2008 roku przyznana za budowanie pomostów między nauką a wiarą, którą wręczył mu książę Edynburga Filip. Honorarium za ten drugi tytuł – ponad milion funtów – ks. Heller przeznaczył na utworzenie Centrum Kopernika, które ma swoją siedzibę w Krakowie.
Tarnów ks. Hellera
Od kilkudziesięciu lat jubilat mieszka w bloku, w skromnym mieszkaniu przy ul. Powstańców Warszawy. W nim wiele lat spędził z nieżyjącą już niepełnosprawną siostrą, którą się opiekował. Owo lokum jest swoistym centrum, z którym komunikuje się ze światem. Aczkolwiek jego pierwsze „tarnowskie” zdjęcie zostało zrobione jeszcze przed wojną na dziedzińcu kamienicy przy ul. Konarskiego, która się mieści na wprost więzienia. Z jego wspomnień wiemy, że przez jakiś czas miał też mieszkać przy ul. Rogoyskiego.
Jest bardzo lubiany przez sąsiadów. Tym potrzebującym czy uboższym wykupuje choćby recepty czy stara się pomagać w inny sposób. Ale raz zdarzyło mu się paść ofiarą internetowego hakera, który po włamaniu się na skrzynkę profesora próbował zbierać pieniądze na sympozjum naukowe.
Nikt się na ten trik nie nabrał. Bo takie zachowanie nigdy nie byłoby w stylu tarnowskiego profesora. To nie ta liga.
Kościół pod wezwaniem św. Maksymiliana przy Urszulańskiej w Tarnowie. Dawniej kaplica klasztorna, dziś świątynia parafialna. Tam właśnie przez lata w każdą niedzielę – o ile przebywał w Tarnowie – ks. Heller o 10.30 odprawiał mszę i głosił kazanie. Do każdego przygotowywał się kilka dni wcześniej. Te homilie zostały czas temu jakiś wydane w formie książkowej.
Tarnów nie zapomniał o jednym ze swych najwybitniejszych obywateli w historii. W 1996 roku otrzymał medal miasta, zaś od 2008 roku jest wpisany w poczet honorowych obywateli grodu nad Białą.
Ma też swoją fontannę, zbudowaną na kształt Układu Słonecznego, która znajduje się obok kościoła Misjonarzy.
„Nie samą nauką żyje człowiek”
Jakim prywatnie jest ks. Michał Heller? Jak mówią jego znajomi i przyjaciele: „To normalny człowiek. Jak ktoś myśli, że modli się tylko do książek, jest w błędzie”. Ot, na przykład, sam sobie gotuje, bo – jak stwierdził w jednym z wywiadów – więcej czasu straciłby idąc do seminarium na obiad i wracając do domu, niż samemu stojąc przy kuchence, smażąc sobie przysłowiową rybę. A zaoszczędzone w ten sposób minuty może poświęcić na analizę problemu filozoficznego czy rozwiązanie skomplikowanego równania.
Co jeszcze robi w wolnych chwilach? Lubi wzbić się w powietrze na symulatorach lotów. Preferuje mniejsze samoloty. Ma swoje ulubione lotniska na świecie. Niektórych unika jak ognia, bo, jak przyznaje, zdarzało mu się na nich roztrzaskać kilka maszyn. Miał też okazję polatać „w realu”. Gdy w 2018 roku odebrał tytuł doktora honoris causa Politechniki Rzeszowskiej mógł popilotować przez jakiś czas samolot, który wzbił się z Jasionki.
Oprócz naukowych publikacji czyta kryminały. Na przełomie lat 80. i 90. zaopatrywał się w nie najczęściej w podziemiach krakowskiego dworca u bukinistów. Często o zakup tej literatury prosił swoich uczniów.
Kolejna historia. Często swoich kolegów „z branży kapłańskiej” zaskakiwał, przychodząc na wykład bez sutanny i koloratki. Za to w krawacie. Bo, jak wyznawał „nie lubi mundurów”. Znamiennie, że po wywiadzie-rzece z Włochem Giulio Brottim obaj panowie wymienili się na pamiątkę właśnie krawatami.
Lubi opowiadać kawały (np takie jak na codziennyhumor.pl). Ale nie wszyscy są w stanie je pojąć. Są to bowiem dowcipy podszyte intelektem. By je zrozumieć, trzeba mimo wszystko przeczytać kilka książek w życiu. Ale niekoniecznie aż tyle, co ks. Michał Heller.



















![Szokujące wyznania tegorocznych maturzystów! Największe przypały i najlepsze wspomnienia [SONDA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2023/04/minia_SONDA-218x150.jpg)




