Posłanka Józefa Szczurek-Żelazko przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku pełniła funkcję dyrektora szpitala w Brzesku (2001‑2016). Na wniosek premier Beaty Szydło od lutego 2017 roku Józefa Szczurek-Żelazko jest sekretarzem stanu w Ministerstwie Zdrowia kierowanym przez Konstantego Radziwiłła.
W ramach swych obowiązków od tygodnia przewodzi zespołowi do spraw systemowych rozwiązań finansowych w służbie zdrowia oraz sposobu wynagradzania kadr medycznych.
To właśnie ten zespół ma zażegnać kryzys w służbie zdrowia i doprowadzić do zakończenia protestu rezydentów, których głodówka rozszerza się na cały kraj. W piątek odbyło się pierwsze posiedzenie, ale porozumienia nie osiągnięto, bo protestujący odmówili udziału w pracach zespołu.
– Trudno rozmawiać, jeśli partner jest nieobecny. Omawialiśmy strategię zwiększenia wydatków w służbie zdrowia z innymi organizacjami zaangażowanymi w ochronę zdrowia. – mówi Józefa Szczurek-Żelazko. Do rozmów stanęli przedstawiciele pozostałych (poza rezydentami) lekarzy, pielęgniarek, aptekarze i reprezentacja pacjentów.
Po stronie rządowej zasiedli m.in. przedstawiciele ministerstwa finansów, ministerstwa zdrowia, Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Kancelarii Rady Ministrów.
Propozycja, którą położono na stole, to wzrost nakładów na służbę zdrowia do 6% w ciągu „kilku lat”. Te kilka lat najprawdopodobniej upłynie w roku 2025. Do tego czasu nakłady na służbę zdrowia będą rosły w tempie ok. 0,2% PKB rocznie.
Zdaniem wiceminister zdrowia stanowisko rezydentów, którzy w ciągu trzech lat chcieliby wzrostu nakładów do 6,8% PKB, jest nierealne i nie ma wśród tej grupy zawodowej woli zakończenia sporu oraz zawieszenia protestu.
– Zespół pracuje także nad kwestią płac rezydenckich – dodaje. – Przewidujemy tam podwyżki nawet do 1500 złotych, co oznacza, że rezydent może zarobić 4500 zł – 4800 zł, w zależności od specjalizacji. My chcemy rozmawiać i przekonywać, ale nie da się nie zauważyć tego, że do protestu rezydentów dołączają się różne środowiska, także polityczne, co zdecydowanie przeszkadza w osiąganiu kompromisu.
Wszystko wskazuje więc na to, że rozmów z rezydentami nie będzie, a strona rządowa przyjęła strategię, że protest „zakończy się sam”.
„Punkt widzenia zależy od punku siedzenia” – z takimi zarzutami od początku konfliktu z rezydentami muszą mierzyć się minister Radziwiłł (były prezes Naczelnej Rady Lekarskiej) oraz wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko (była dyrektor szpitala powiatowego w Brzesku). Zdaniem strony związkowej perspektywa rządowa zmienia optykę widzenia problemów służby zdrowia.
– Nie zgadzam się z tym – komentuje wiceminister.– Uważam, że doświadczenie w zarządzaniu daje mi większą wiedzę i większe kompetencje w tym zakresie. Teraz oceniam to nie tylko w skali szpitala czy województwa, ale w skali całego kraju. To rzuca nowe światło. Z tej perspektywy widzę jak ważne jest zarządzanie konkretną placówką.
***
Protest lekarzy rezydentów obejmuje kolejne miasta w Polsce. W Małopolsce, gdzie szkoli się ok.1600 lekarzy, do protestujących dołączył Kraków. Głodówka trwa w Szpitalu Uniwersyteckim w Prokocimiu. Co dzień dołączają kolejni lekarze.
Na środę 25 października Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy zapowiedział. „dzień bez lekarza” w całej Małopolsce. W poradniach i szpitalach lekarze będą pracować w trybie dyżurowym, a pozostali: specjaliści, rezydenci i stażyści, mają nie przyjść tego dnia do pracy.
























