Nocny koncert maszynisty

Mieszkańcy walczą o ciszę w domach

9
Nocny koncert maszynisty
Znad ekranów akustycznych na torowisku regularnie unoszą się przeraźliwe dźwięki ostrzegawcze podawane przez pociągi. Na zdjęciu Tomasz Domin i Edward Habel, którzy zaangażowali się w rozwiązanie tego problemu
REKLAMA

Ludzie mówią, że najgorzej jest wtedy, gdy maszynista pociągu, „uwiesi” się na klaksonie i dłuższy czas niemiłosiernie trąbi. To jest jak nagły alarm, który od razu stawia człowieka na równe nogi. Oni, wiedząc o co chodzi, jakoś to próbują znieść, choć z trudem, ale goście, którzy pojawiają się w ich domach, na chwilę tracą orientację. Zwłaszcza gdy pozostają na noc i są w niezwykły sposób budzeni. Ale maszyniści nie dają tutaj spokojnie spać nikomu, miejscowym też.
– Do tej sytuacji trudno przywyknąć, ponieważ jest zbyt uciążliwa. Trudno przejść nad tym do porządku dziennego, dlatego ciągle walczymy, nie rezygnujemy – oznajmia Tomasz Domin, właściciel domu przy ul. Środkowej na tarnowskim Rzędzinie. Wąska, peryferyjna uliczka wije się między potokiem Małochlebówka a szosą prowadzącą do Woli Rzędzińskiej. Obok biegnie magistrala kolejowa Kraków – Medyka. Od niedawna okolica zaludniła się, bo ludzie tu się pobudowali, po obu stronach stoją szeregi okazałych domów. Ci nowi szybko się przekonali, że dość zaciszna okolica ma jednak pewien feler.
– Kiedy miałem zamiar kupić tutaj działkę budowlaną, zdawałem sobie sprawę z tego, że mój przyszły dom znajdzie się w bliskim sąsiedztwie linii kolejowej. Byłem tu i widziałem wszystko. Ale też rozmawiałem z koleją, która poinformowała mnie, że w związku z modernizacją tego szlaku wszelkie uciążliwości, które może powodować takie sąsiedztwo, zostaną wyeliminowane. Ucieszyłem się, podjąłem decyzję o zakupie parceli. Rzeczywiście, wzdłuż torów postawiono ekrany akustyczne, które ograniczają hałas, lecz później ujawnił się jeden istotny problem – opowiada Edward Habel, sąsiad Tomasza Domina.

Muzyka z lokomotywy

Ten problem to właśnie sygnały ostrzegawcze podawane przez maszynistów pociągów jadących w stronę Rzeszowa. Dokładniej chodzi o sygnały Rp 1 „Baczność” uruchamiane przed przejazdami kolejowo-drogowymi.
– Dają się nam mocno we znaki – podkreśla Tomasz Domin. – Nocą nie można się wyspać przy otwartym oknie, bo do mieszkania wpadają przejmujące dźwięki. Najgorzej jest wtedy, gdy jakiś maszynista „uwiesi” się na tej „trąbce” i robi nam koncert przez pół kilometra swojej jazdy.
– Rzecz jasna, nikt z nas nie ma pretensji o to, że obok nas przejeżdżają pociągi. Od początku wiedzieliśmy, że tak będzie. Rozumiemy, że kolej chce zadbać o bezpieczeństwo, ale w tym przypadku podawanie sygnałów mija się z celem – twierdzi pan Edward.
Przejazd kolejowo-drogowy zlokalizowany jest 1,2 km stąd, na północny wschód, w kierunku Woli Rzędzińskiej. Pan Tomasz zimą przeprowadził eksperyment. Podjechał pod przejazd, zaczekał na nadjeżdżający pociąg, sprawdził, czy przy zamkniętych szybach w oknach samochodu słychać z tej odległości klakson, którego użyje maszynista. Wyszło na to, że trzeba się specjalnie wsłuchiwać, żeby usłyszeć, ale już przy włączonym radiu czy dmuchawie powietrza staje się to niemożliwe.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
9 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze