Dwie racje, dwie rady
Co więc z tym kompromisem? Czy jest on możliwy?
– Zależy nam, żeby całe osiedle nadal było objęte strefą zamieszkania, ale w ostateczności można rozważać utrzymanie jej w części osiedla, a w innej części likwidację, jeśli tak koniecznie chce tego pan Mazur – dopowiada Grzegorz Wrona. – Niechby tą pierwszą częścią było „osiedle królów”, które tak nazywamy ze względu na patronów ulic. Stąd pochodzi trzy czwarte zebranych przez nas podpisów. Oczywiście, każda z osób, do której dotarliśmy z pismem, doskonale wiedziała, o co chodzi i pod czym się podpisuje. Proponujemy, aby zachować strefę, ale tak oznaczyć ulice, by powstały miejsca postojowe dla pojazdów. Wtedy przepisom stanie się zadość.
Na wspomnienie o „osiedlu królów”, które przede wszystkim ma popierać utrzymanie strefy, reaguje przewodniczący Mazur i wymienia nazwiska kilku członków RO pochodzących z tej części Koszyckiego, którzy, jak powiada, są za zniesieniem obecnych rozwiązań.
Mazur dodaje, że w samej radzie likwidację strefy popiera tylko kilku radnych. Rada liczy 15 osób, choć nie wszystkie są aktywne.
– Na ostatnim zebraniu, o którym nie zostałem powiadomiony, pan przewodniczący zebrał około trzydziestu mieszkańców, głównie dwóch ulic, którzy w ogóle nie chcieli słuchać tego, co mam do zaproponowania – żali się Grzegorz Wrona. – Wyszedłem też z propozycją zorganizowania osiedlowego referendum, które by rozstrzygnęło, czy mieszkańcy są za strefą zamieszkania, czy przeciw niej. A może, żeby pogodzić racje obu stron, warto byłoby w przyszłości powołać na Osiedlu Koszyckim dwie rady osiedlowe, dla części wschodniej i zachodniej?























