Dzisiaj wygląda na to, że ktoś specjalnie powiadamia policję, że ludzie na osiedlu nieprawidłowo parkują swoje samochody. Nikt nie ma wątpliwości, że to tylko jeden z elementów sprawy, która tylko z pozoru mogłaby się wydawać banalna i łatwa do rozwiązania. Ale sprawa na Osiedlu Koszyckim w Tarnowie urosła z czasem jak na drożdżach i przemieniła się w konflikt, zaczęła dzielić mieszkańców. Ostatnio sytuacja się zaostrzyła, a emocje biorą górę.
Mieszkańców zbudowanego w latach siedemdziesiątych Osiedla Koszyckiego podzieliła strefa. Chodzi o ustanowioną tutaj przed wieloma laty tzw. strefę zamieszkania, w której – w myśl przepisów drogowych – nie wolno przekraczać na drodze prędkości 20 km na godz., zabronione jest parkowanie i zatrzymywanie pojazdów na ulicach i chodnikach, o ile nie ma specjalnie wyznaczonych do tego miejsc. Rozwiązania te pomyślane są głównie z myślą o pieszych, którzy zawsze mają na takiej drodze pierwszeństwo, żeby mogli czuć się bardziej bezpiecznie i mieli sporą swobodę.
Tadeusz Mazur, przewodniczący Rady Osiedla Koszyckiego, wraz z grupą swoich zwolenników postanowił zmienić obowiązujący od dawna porządek. Już trzy lata temu zwrócił się do prezydenta Tarnowa o zniesienie strefy zamieszkania. Wtedy nikt nie przypuszczał, że decyzja ta, potwierdzona uchwałą RO, stanie się zarzewiem konfliktu.
– Kiedy to osiedle powstawało, były zupełnie inne czasy – podkreśla Tadeusz Mazur. – Kto wówczas mógł przypuszczać, że kiedyś każda czy prawie każda rodzina będzie miała swój samochód, czasami więcej niż jeden. Osiedle zostało zaprojektowane bez uwzględnienia tej sytuacji. Przychodzi więc czas, żeby to zmienić.
Tajemna sprawa
Przewodniczący Mazur i jego ludzie wskazują, że mieszkańcy nie mają gdzie pozostawić swoich pojazdów, choćby na chwilę. Na skromnych powierzchniowo działkach bezpośrednio przylegających do domów znajdują się garaże, w których może się zmieścić tylko jeden samochód. W związku z tym wielu mieszkańców parkuje pojazdy na chodniku i na ulicy, łamiąc przepisy o ruchu drogowym. Grupa Mazura argumentuje ponadto, że w kłopocie są również osoby, które odwiedzają Koszyckie i nie mają gdzie przepisowo postawić samochodu. Na osiedlu brakuje miejsc, które można było przeznaczyć na parkingi.
– Sypią się więc mandaty i wezwania na policję – alarmuje przewodniczący.
Na początku wiele wskazywało na to, że strefa zamieszkania będzie przez zarządcę dróg zniesiona i na tym zakończy się cała sprawa. Nic podobnego. Sprzeciwił się temu inny członek RO, Grzegorz Wrona, młody mieszkaniec Koszyckiego, nauczyciel wychowania fizycznego. Ma dość spore poparcie na osiedlu, bo ostatnie wybory na przewodniczącego rady przegrał z doświadczonym Tadeuszem Mazurem tylko o włos. Jednym głosem.
– Mam wrażenie, że sprawa likwidacji strefy zamieszkania na początku przebiegała potajemnie, dowiedziałem się o niej przez przypadek – opowiada Grzegorz Wrona. – Nie godzimy się na to.
Grupa skupiona wokół Grzegorza Wrony chce na ulicach osiedla w pierwszym rzędzie bronić praw pieszych, zwłaszcza dzieci i osób starszych, ich przywilejów na drodze. Jest za utrzymaniem dawnego porządku, żeby – ich zdaniem – było bardziej bezpiecznie.
Prezydent miasta otrzymał na swoje biurko stosowne pismo zaopatrzone w 431 podpisów mieszkańców osiedla, zebranych przez Grzegorza Wronę.
























