Śmierć na dwóch kołach

0
motocykle
motocykle
REKLAMA

Nowy Wiśnicz: 30-letni mężczyzna kierujący motocyklem po zderzeniu z samochodem ginie na miejscu. Zalipie: 20-letni motocyklista umiera na drodze po kolizji ze skodą. Uszew: śmierć ponosi 23-latek, który próbował wyprzedzać inne pojazdy w miejscu, w którym jest podwójna linia ciągła i uderzył w tył jednego z nich. Borek k. Bochni: umiera 35-letni motocyklista, który stracił panowanie nad motorem i wpadł na bariery ochronne. Rzezawa: kierujący motocyklem 36-letni mężczyzna zderzył się z toyotą. Na miejscu ginie kierowca samochodu, motocyklistę w stanie krytycznym przetransportowano do szpitala. Na drugi dzień umiera. Poręba Spytkowska: 17-latek kierujący skuterem zostaje ciężko ranny po tym, jak zderza się z ciężarową scanią. Tarnów: ranny zostaje kierowca skutera, na którego wjechał samochód osobowy.

Nie spojrzał w lusterko…
Tego rodzaju komunikaty brzmią jak doniesienia z frontu wojny. Na drodze, jak na froncie, giną ludzie, a w sezonie motocyklowym, który w tym roku – ze względu na pogodę – rozpoczął się z opóźnieniem, coraz więcej ofiar jest wśród kierowców jednośladów. Jak potwierdzają wspomniane wyżej tragiczne wypadki, wina leży nie tylko po stronie motocyklistów. Winni są także kierowcy innych pojazdów.
Jerzy Zawirski, prezes Tarnowskiej Konfederacji Motocyklistów „Wataha”, był w przeszłości ofiarą wypadku, w którym zawinił kierowca samochodu. Kierowca nie zauważył jadącego za nim motocykla i zajechał mu drogę.
– Doszło do zderzenia. Ja doznałem złamań, a mój motocykl został rozbity – opowiada prezes „Watahy”. – Kierowca potem przyznał, że przed wykonaniem manewru nie spojrzał w lusterko…
Zdaniem Jerzego Zawirskiego, niedostateczny brak obserwacji w lusterkach wstecznych w samochodach jest jedną z głównych przyczyn tego typu wypadków.


Martwy punkt
– Motocykl na drodze trudniej zauważyć niż większy pojazd. Trzeba baczniej i częściej obserwować w lusterku to, co się dzieje z tyłu samochodu. Motocykl łatwo może się skryć w tzw. martwym punkcie albo za tylnym słupkiem pojazdu.
Z tego też powodu na stronach „Watahy” zamieszczono hasło: „Patrz w lusterka! Sprawdź dwa razy! Motocykle są wszędzie”.
Jerzy Zawirski, który porusza się maszyną rozwijającą prędkość do 160 km na godz., uważa, że wielu młodych motocyklistów zbytnio ufa w swoje umiejętności, rozwija nadmierną prędkość i zbyt ostro wchodzi w zakręty. Zabójcza bywa brawura.   
– Doświadczony, rozsądny motocyklista pamięta, że należy kierować pojazdem na 75 proc. swoich możliwości. Resztę trzeba zachować w rezerwie. Nigdy nie wiadomo, co może spotkać człowieka na drodze. Jadąc, możemy najechać na rozsypany piasek, słomę czy siano, nie mówiąc o drobnych zwierzętach przebiegających przez szosę, i trzeba być na to przygotowanym.
Przed każdym sezonem „Wataha” organizuje krótkie szkolenia, na których przypomina się o typowych niebezpieczeństwach czyhających na motocyklistę. Na szkolenia przychodzą nie tylko członkowie stowarzyszenia.

REKLAMA (2)

Bez poduszki
Jan Zaworski, instruktor jazdy z Tarnowa, współwłaściciel OSK Auto Szkoła Luz, zwraca uwagę, że często umiejętności młodych motocyklistów są zdecydowanie za małe w stosunku do możliwości maszyn, którymi jeżdżą.
– Niech nikt nie sądzi, że jeśli zda egzamin na prawo jazdy nawet za pierwszym razem, to już jest dobrym kierowcą. Ani na kursach, ani na egzaminach nie zetknie się z wieloma możliwymi sytuacjami na drodze. Doświadczenie i umiejętności przychodzą z czasem. Motocykl to specyficzny pojazd i wymaga opanowania specyficznych technik jazdy. Na naszych kursach wciąż przypominamy, że jednoślad nie ma poduszek powietrznych ani kontrolowanej strefy zgniotu i każde zetknięcie się z przeszkodą może być dla jego kierowcy groźne. Problem w tym,  że ta prawda do jednych dociera, a do innych nie.  

REKLAMA (3)

200 na godzinę
Zdaniem Jana Zaworskiego, błędem było umożliwienie kierowanie motocyklem do 125 cm sześc. pojemności osobom, które mają prawo jazdy kat. B od minimum trzech lat.
– Zdarza się, że takie osoby przesiadają się z roweru wprost na motocykl. Skutki tego mogą być łatwe do przewidzenia.
Jan Zaworski porusza się chopperem; to typ motocykla wykorzystywany w turystyce i do jazdy rekreacyjnej.
– Myślę, że policja większą uwagę powinna skierować na ścigacze, które rozwijają zawrotną prędkość.
Trzy lata temu fotoradar zamontowany na ul. Proszowskiej w Bochni zarejestrował przejazd motocykla z szybkością prawie 200 km na godzinę… Na autostradzie A4 takie prędkości w wykonaniu jednośladów nie należą do rzadkości.
Policjanci, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że wielu motocyklistów zabija zbyt duża szybkość, która w pewnych warunkach i okolicznościach ma podstawowe znaczenie. Kierowcy samochodów zaś do wypadków przyczyniają się głównie wskutek zajechania drogi i wymuszenia pierwszeństwa przejazdu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze