Austerlitz p. Błaszczaka

1
REKLAMA

Stefan NiesiołowskiKażdy żołnierz podobno nosi buławę marszałkowską w plecaku. Jak patrzę na niektórych umundurowanych osobników obwieszonych orłami, plakietkami, chorągiewkami itp., trochę trudno uwierzyć, ale niech będzie. Z pewnością każdy wyższy oficer, generał, marszałek – zwłaszcza w reżimie autorytarnym – a przede wszystkim minister obrony takiego reżimu marzy o swoim wielkim dniu, wielkim zwycięstwie, o Austerlitz. Austerlitz jest symbolem napoleońskiego geniuszu, znakomitej strategii, pokonania wielokrotnie silniejszego przeciwnika, symbolem zwycięstwa, legendą czegoś wielkiego, wiekopomnego, wspaniałego.
Swoje Austerlitz pod Usnarzem Górnym na Podlasiu ma teraz p. Błaszczak, z pewnością najwybitniejszy przywódca, wódz naczelny i narodowy strateg w najnowszej historii Polski, odnosi lub już odniósł wiekopomne zwycięstwo nad uchodźcami z Afganistanu, w którym władzę przejęli islamscy fanatycy wsławieni okrucieństwami i poparciem, jakiego udzielali terrorystom. Część pochodzi także z innych krajów, gdzie wydaje mi się, że nie chciałby osiedlić się p. Błaszczak wraz z najbliższymi oraz inni pisowscy dygnitarze. Jest to zwycięstwo nad lekarkami, które chcą głodującym, chorym, bezradnym i przerażonym ludziom dostarczyć lekarstw, środków higieny, kocy; nad księżmi, którzy także realizując przykazanie miłości bliźniego i Kazanie na Górze przyszli pomóc cierpiącym i prześladowanym; nad wolontariuszkami i wolontariuszami, którzy kierowani tymi samymi motywacjami pragną pomóc tym, którym ta pomoc jest bardzo potrzebna. Pan Błaszczak używając do tego celu naszej bohaterskiej i zwycięskiej armii, nie dopuścił do uchodźców dziennikarzy, którzy mogliby przekazać społeczeństwu informacje o tym co dzieje się na granicy, kim są, czego potrzebują, w jakiej są sytuacji ludzie leżący na matach i materacach już dwa tygodnie, w błocie i zimnie. Ale przecież od informacji są propagandyści p. Kurskiego, reżimowe media, które całkowicie niesłusznie, szyderczo i kłamliwie nazywane bywają szczujnią. Nie jest to żadna szczujnia, tylko krynica prawdy, zwierciadło przyzwoitości, wzór do naśladowania dla wszystkich dziennikarzy, najwyższej próby publicystyka i informacja, przy której BBC lub CNN są mediami z kraju Kim Dzong-una.

Tak podsumował wyczyny podległych p. Błaszczakowi rycerzy zasłużony dla wolnej Polski, jeden z najwybitniejszych opozycjonistów Władysław Frasyniuk: „… kto tak naprawdę stoi na granicy. Kim są obywatele ubrani w wojskowopodobne uniformy? Bez naszywek, bez identyfikatorów. I w maskach covidowych na świeżym powietrzu. A może to są grupy paramilitarne prezesa stowarzyszenia Marsz Niepodległości Roberta Bąkiewicza?… Organizacje broniące praw człowieka, urząd RPO, wprost mówią o torturach stosowanych wobec uchodźców koczujących na pasie ziemi niczyjej. A Morawiecki i Błaszczak przebrali się w mundurki i robią sobie selfie wśród niezidentyfikowanych gości w maskach na twarzach i z karabinem w ręku. Orwell by tego nie wymyślił… Są takie sytuacje, gdy tłumaczenie, że wykonywało się tylko rozkazy, świadczy o bardzo niebezpiecznej słabości. A nam w Polsce zależy przecież na silnym i profesjonalnym wojsku, które służy i wykonuje swoje zadania na podstawie przepisów prawa. Jaki przepis mówi, iż Wojsko Polskie może być użyte przeciwko cywilom? Który generał wydał rozkaz? I którzy żołnierze te rozkazy wykonują? Z imienia i nazwiska.” (W. Frasyniuk, „Wszystko co powiedziałem, służy obronie polskiego munduru”, „Gazeta Wyborcza” z dn. 27.08.2021 r.). Bohatersko broniąca naszej ziemi i ograniczająca zbrodnicze wtargnięcie w polskie krzaki nawet kobiet muzułmańskich szukających dyskretnych miejsc (w ich kulturze niezapewnienie kobiecie intymności w obszarze higieny jest szczególnie upokarzające i poniżające, czego narodowo-patriotyczne osiłki być może nie mogą pojąć) armia jest też nazywana „zielonymi ludzikami”. Dobrze pamięta się w Polsce tłumaczenia sługusów totalitarnych reżimów, że oni tylko wykonywali rozkazy. Są też w tych przygranicznych, tytanicznych zmaganiach obrońców naszej ziemi przed agresorami sceny patetyczne, np. p. Morawiecki walczący z komunizmem już jako dziecko, teraz pochylony nad mapami pogranicznych terenów jak Hindenburg pod Tannebergiem. Z zatroskaną, poważną miną, roztrząsający sobie tylko wiadomy problem, jak i gdzie położyć zasieki z drutu kolczastego, aby nie dopuścić do uszczuplenia stanu posiadania i narodowego dziedzictwa powierzonej mu przez pisowców ojczyzny.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze