Demokracja się broni

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Chociaż wygląda na to, że przez jakiś czas będziemy mieli nadal u władzy autorytarną dyktaturę, to jednak demokracja się broni. Najbliższe wybory będą kolejnym, bardzo ważnym etapem walki o odbudowanie demokracji, utraconej z woli części społeczeństwa oraz lekkomyślności innej części. Jest źródłem nadziei i optymizmu to, że każda dyktatura i każdy reżim autorytarny upada, ale nie bez znaczenia jest jednak czas.

Gdy bolszewicy w drodze zbrojnego zamachu stanu, nazywanego błędnie rewolucją październikową, doszli w 1917 roku do władzy, partie demokratyczne w Rosji sformułowały pogląd, że należy dopuścić bolszewików do władzy, a oni pod ciężarem własnej nieudolności, kryzysu gospodarczego, nacisków zagranicy, upadną. Tak się mniej więcej stało, tyle tylko, że po drodze sporo się wydarzyło, a w wielu miejscach trwa nadal. Czekanie, aż pisowski reżim sam upadnie jest zajęciem mało produktywnym, a poza tym jest jeszcze Polska, która płaci wysoką cenę za każdy dzień pozostawania tych ludzi u władzy. Można podpierać się przykładami z rodzimej historii. Polska przetrwała zabory, rozbiory, także najstraszniejszy pakt Ribbentrop – Mołotow, różne mniej lub bardziej antypatyczne reżimy, przetrwa z pewnością dyktaturę, pytanie tylko – w imię czego ma cierpieć?
Dlatego ważne jest, aby demokratyczna opozycja wygrała wybory prezydenckie, co oznacza zakończenie urzędowania obecnego lokatora Belwederu. Wysunięcie wspólnego kandydata opozycji w pierwszej rundzie chyba nie jest możliwe i wydaje się, że naturalnym kandydatem jest Donald Tusk. Rzecz w tym, że z jakichś być może istotnych, ale szerzej nieznanych powodów, Tusk czeka na ogłoszenie swojego stanowiska w tej i innych politycznych sprawach, na zakończenie kadencji Przewodniczącego Rady Europy. Część sympatyzujących z opozycją mediów i wielu polityków twierdzi, że nie ma czasu i już należy ogłaszać kandydatów, bo p. Duda prowadzi kampanię. Nie podzielam tego poglądu. Niech sobie prowadzi, to znakomita okazja, aby zobaczył, jak jest kochany i podziwiany przez różne grupy ludności, i jak naród uwielbia jego i pierwszej damy pląsy, mimikę, budujące i odkrywcze wypowiedzi. Dobrych wzorów może dostarczyć kampania Bronisława Komorowskiego i zachowanie pisowskich grup operacyjnych, bardzo aktywnych na wiecach ówczesnego prezydenta. Nie chcę być oskarżany, że nie lubię p. Schetyny, więc powiem jedynie, że jeśli p. Duda ma przegrać, to p. Schetyna ma się chować. Ale to w końcu problem PO. Podobnie jak wyłonienie kandydata tej partii (tu może pomóc wewnętrzny sondaż, a nie zbyteczne w tej sytuacji prawybory). I nie jest prawdą, że nie ma kto p. Schetyny, który ostatnio pozyskał zdumiewająco wielu obrońców, zastąpić. Natomiast absurdalny i chyba w jakiejś mierze sterowany przez pisowców jest atak wielu ludzi na Władysława Kosiniaka-Kamysza. Lider PSL jest najbardziej wyraźnym zwycięzcą parlamentarnych wyborów, a argumenty, że przez niego PiS nadal rządzi, a ludowcy są lub będą cichym bądź jawnym koalicjantem PiS-u są tak absurdalne, że nie zasługują na polemikę. Być może chodzi o zwalczanie kandydatury Kosiniaka-Kamysza dlatego, że jest to polityk mający realne szanse na pokonanie p. Dudy w drugiej turze. I jeszcze jedno. Politycy demokratycznej opozycji powinni bardzo uważać, aby w trakcie kampanii nie uczynić niczego, co utrudni lub uniemożliwi współpracę w drugiej turze przeciwko kandydatowi PiS-u, bo on niestety w drugiej turze raczej się znajdzie.
Dotychczasowe wyroki Sądu Najwyższego w sprawie protestów wyborczych do senatu świadczą, że zasiadający tam sędziowie są niezależni i kompetentni, i najprawdopodobniej dalsze protesty zostaną potraktowane tak samo, jak do tej pory, a to oznacza, że senat nie będzie kontrolowany przez pisowców. Chluba polskiej demokracji, myśli politycznej (Banaś to kryształowy człowiek) i medycyny (lekarze nie powinni pracować dla pieniędzy) marszałek Karczewski chyba nie będzie sprawował dotychczasowego urzędu i można zacytować przy okazji Kmicica – „kończ waść, wstydu oszczędź”. Natomiast spekulacje o jakimś makiawelskim planie pisowskim odnośnie protestów wyborczych mających przetestować lojalność polityczną sędziów SN lub uwiarygadniać KRS, a w każdym razie być wszystkim, tylko nie po prostu trafnymi decyzjami rzetelnych prawników, są moim zdaniem niewiele warte.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze