Dokąd zmierzasz motoryzacjo?

0
REKLAMA

Marek ZuberOstatnie miesiące przyniosły nam nowe decyzje dotyczące przyszłości motoryzacji w Europie. Problem jest jednak nie tylko europejski. Patrząc jednak realnie na to, co się dzieje, wciąż jest wiele pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi.
Elektromobilność to słowo, które zrobiło olbrzymią karierę w ostatnich latach. Zaczyn samej rewolucji – bo chyba można już tak określać to, co się dzieje w kontekście napędów – jest jednak nie do końca rozpoznany. Kiedy spotykają się miłośnicy „nowego” – czyli właśnie napędów elektrycznych – i „starego” – czyli spalinowych – to nawet na spotkaniach branżowych widać wyraźnie, że obok argumentów twardych pojawiają się również mniej merytoryczne. Widać wyraźnie, kto jest fanem „nowego”, a kto usilnie próbuje bronić obecnego porządku. Zresztą określenie „nowego” też nie jest precyzyjne. Wiele miesięcy temu pisałem Państwu o tym, że samochód elektryczny jest tak stary jak koncepcja samochodu w ogóle, a jeszcze na początku dziewiętnastego wieku nie było pewne, co wygra, napęd elektryczny czy spalinowy. Wtedy zwyciężył spalinowy, bo sieć dróg zaczęła gwałtownie rosnąć i prostota „ładowania” energii do aut spalinowych oraz gwałtowny spadek cen benzyn i oleju napędowego, efekt skali, zwyciężyły. Ale powtórzę to jeszcze raz: jedna trzecia taksówek jeżdżących po Nowym Jorku w 1910 roku była elektryczna. I było ich procentowo więcej niż spalinowych.

Już w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku koncerny motoryzacyjne próbowały mocno wrócić do koncepcji elektryków, choćby GM czy Nissan. Było także w samej Dolinie Krzemowej wiele startupów pracujących nad „elektrykami”. Pamiętają Państwo jeden z odcinków „Nasha Bridgisa”, bodajże z 1997 roku, kiedy jedna z głównych bohaterek przyjeżdża do pracy autem na prąd? Ale wtedy jeszcze nie „zaskoczyło”. Przełom w kwestii zainteresowania klientów z różnych powodów nastąpił dopiero w dwudziestym pierwszym wieku, mimo że trudno mówić o zaistnieniu jakiegoś przełomu technologicznego. Pierwsza tesla, czyli roadster, miała zasięg 180 km, niewiele więcej niż auta z końca lat dziewięćdziesiątych. Ale był innym klimat. Szczególnie w Kalifornii.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze