Jedna stawka VAT

0
Marek Zuber
REKLAMA

Dotychczasowa działalność ministra finansów nie rzucała się nam specjalnie w oczy. Oczywiście nie musiałoby to być nic zdrożnego w sytuacji, gdyby wszystko działało tak, jak należy, choćby w kontekście systemu podatkowego. Co prawda, słyszeliśmy na przykład o pracach nad nową ordynacją podatkową, ale póki co prace te ograniczały się do niezbyt przełomowych rozwiązań, często bardziej technicznych. Tymczasem nie o to przecież w naszej sytuacji chodzi. Pojawiały się za to koncepcje dość, powiedzmy, kontrowersyjne, jak choćby odebranie części dotacji barom mlecznym, jakbyśmy innych poważniejszych problemów w Polsce nie mieli. Trudno też uznać za najważniejszy problem do rozwiązania wprowadzenie kas fiskalnych fryzjerom czy księgowym, co się właśnie teraz urzeczywistnia. Aż tu nagle, ku zaskoczeniu wielu, minister finansów pozwala sobie na zdanie, że osobiście jest on zwolennikiem wprowadzenia równych stawek podatku VAT. Nie jest to proste, mówi minister, i niewiele jest przykładów w Europie wprowadzenia takiego rozwiązania, ale ma to sens, choć politycznie jest trudne.
O tym, że osobiście jestem zwolennikiem jednej stawki VAT czytelnicy TEMI wiedzą od lat. A przynajmniej ci czytelnicy, którzy od czasu do czasu zapoznają się z tym, co piszę. Dlaczego podoba mi się brak różnicowania stawek? Z kilku przynajmniej powodów. W sposób zasadniczy ułatwia się całą biurokrację związaną z podatkiem. O wiele prostsze jest wykonywanie czynności od tak podstawowych, jak wystawianie faktur, po bardziej skomplikowane, jak ewidencja czy rozliczanie podatku. Każdy, kto spotyka się z różnymi stawkami w swojej działalności, wie, o czym mówię. Nie ma także problemu, jaką stawkę zastosować. A może to spędzać sen z powiek wielu przedsiębiorcom. Mało tego: prowadzi do sytuacji, w których trzeba niepotrzebnie zaogniać relację z urzędem skarbowym, który może mieć w tej kwestii inne zdanie niż my. I tego typu szczegółów jest więcej.
Największym jednak plusem jednej stawki jest ograniczenie, mówiąc kolokwialnie, różnego rodzaju przekrętów, z którymi dzisiaj mamy do czynienia. Albo przynajmniej ich utrudnienie. W dodatku jedna stawka w naszych realiach oznaczałaby wyraźny spadek stawki podstawowej. Zapewne w okolice 15‑16%, co z kolei oznaczałoby spadek opłacalności wyłudzania VAT przez międzynarodowe grupy przestępców. Wiadomo, im stawka niższa, tym niższe potencjalne zyski oszustów.
A minusy? Największym jest z pewnością wzrost cen niektórych towarów i usług. Na czele oczywiście z żywnością. Trzeba by było zatem wprowadzić program osłon dla najbiedniejszych. Ponieważ jednak jedna stawka prowadziłaby do wyraźnego wzrostu dochodów z tytułu VAT przez ograniczenie przestępstw i możliwości obchodzenia stawki podstawowej, byłyby pieniądze na to, aby taki program sfinansować. Mało tego: kosztowałby on znacznie mniej, niż zwiększyłyby się wpływy z VAT. Właśnie ze względu na ograniczenie rżnego rodzaju nadużyć.
Problem w tym, że, i tu minister ma rację, aby wprowadzić równą stawkę w życie, trzeba być politycznie odważnym. Znajdą się bowiem oczywiście tacy, którzy ogłoszą, że to uderzenie w najbiedniejszych, a program osłonowy na pewno nie będzie działał dobrze. I to dlatego minister mówi jedynie o swoich poglądach i o tym co mu się podoba, a nie o koncepcji jaką chce realizować jego resort. Czyli rząd. A zatem pogadamy, coś tam policzymy i na tym się skończy. Czekamy zatem na ministra finansów z silnym i prawie bezwarunkowym poparciem politycznym, być może kiedyś ten minister takie poparcie otrzyma, i na polityków, którzy chcą odważnie zmieniać na lepsze. Nawet kosztem chwilowej utraty poparcia w sondażach.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze