Kolejny ciekawy rok (cz. 3)

0
Marek Zuber
REKLAMA

Polska gospodarka nas nie zaskoczyła, przynajmniej jeśli chodzi o podstawowe wskaźniki makroekonomiczne, które ją opisują. Czyli w tym sensie jest tak, jak miało być. 2015 rok zamykamy wzrostem w okolicach 3,5%, spada bezrobocie, rośnie przeciętne wynagrodzenie, choć faktem jest, że trudno tu mówić o jakichś szybkich procesach, buduje się rekordową liczbę mieszkań. Osiągnęliśmy około 6% wzrostu eksportu (na oficjalne dane jeszcze czekamy), co oznacza przekroczenie 170 mld euro. Przedsiębiorstwa mają na kontach grubo ponad 200 mld PLN. Jedyne, co odbiega od prognoz, to inflacja. Przez cały rok była ujemna, nie ma jeszcze danych za grudzień, ale tu także zapewne będzie poniżej zera. Patrząc zatem z tej perspektywy, nie jest źle, choć pamiętajmy, że mieliśmy przecież takie lata, w których osiągaliśmy wyraźnie większe wzrosty PKB. Ale i sytuacja na świecie, przede wszystkim w strefie euro, była wtedy inna, dużo lepsza. Na tym tle wciąż się wyróżniamy. Choć pamiętajmy, że jeśli w takim tempie mamy gonić choćby Niemcy, naszego najważniejszego partnera handlowego, to będzie to trwało całą wieczność.
Z drugiej strony jest tak, jak kompletnie nie miało być. Mam tu na myśli euro po 4,30 PLN, dolara po 4 PLN i przede wszystkim potężny, bo dwudziestokilkuprocentowy zjazd indeksu WIG 20. Tego się nikt nie spodziewał, bo nikt się nie spodziewał upadłości dwóch relatywnie dużych banków, czyli SKOK Wołomin i SK Banku, nikt nie oczekiwał, że co chwilę będą się pojawiać jakieś polityczne pomysły, które de facto godzą w sporą część spółek giełdowych. Podatek bankowy, także od firm ubezpieczeniowych, podatek od sieci handlowych, podatek od kopalin, łączenie kopalń ze spółkami energetycznymi, realne ryzyko prawie stuprocentowego obciążenia banków rozliczeniem kredytów frankowych itd. itp. Nie ma obecnie niebezpieczeństwa zdestabilizowania finansów publicznych, ale jaki będzie kształt różnych koncepcji, o których słyszeliśmy w czasie kampanii wyborczej, tego do końca nie wiemy.
Nie wiemy także, co to znaczy tak dokładnie „repolonizacja polskiej gospodarki” w sensie, jak ma do niej dojść, nie wiemy, jak będziemy „na nowo i naprawdę” wspierać eksport itd. itp. A są to rzeczy kluczowe.
Dla każdego, kto działa w gospodarce, niepewność to nic dobrego. I dlatego czekamy wszyscy na konkrety. Na to, że poznamy wreszcie kształt gospodarczych pomysłów rządu. Warto w tym miejscu nadmienić, że do jedynego poważniejszego osłabienia złotego doszło nie w konsekwencji walki o Trybunał Konstytucyjny, ale w reakcji na niejasne zasady tworzenia budżetu na 2016 rok. A dokładnie po dość niefrasobliwej wypowiedzi wicepremiera Morawieckiego, dotyczącej deficytu budżetowego. Kiedy okazało się, że jednak wszystko jest w „ryzach”, złoty natychmiast się umocnił.
Tak czy inaczej, działania rządu mogą albo przyspieszyć, albo spowolnić wzrost. Ale o tym i o perspektywach polskiej gospodarki w 2016 roku w następnym felietonie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze