Nareszcie, czyli pożegnanie Beaty Szydło

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

To, że ta pani w najmniejszym stopniu nie była samodzielna, było oczywiste od samego początku, tak jak nie były samodzielne panie Fotyga i Zalewska, Jurgiel i Terlecki, jak nie będzie w najmniejszym stopniu samodzielny p. Morawiecki.
Ale u p. Szydło szczególnie irytujące było demonstrowanie swojej podległości Kaczyńskiemu, bezmyślne i wyjątkowo agresywne powtarzanie przy każdej okazji pisowskiego paciorka o ośmiu latach, winie Platformy, wysłuchiwaniu zwykłych Polaków i narodowym interesie polegającym na wstawaniu z kolan. Jednocześnie brak jakiegokolwiek uśmiechu, poczucia humoru, dowcipu, lekkości, tak jakby ustawicznie obawiała się, że ktoś jej ubliży i już z góry przybierała minę osoby znieważonej i sponiewieranej. Wyprana z wszelkiego poczucia humoru, całkowicie odporna na jakąkolwiek wiedzę, ponura, wiecznie rozdrażniona, krzykliwa i zajadła, kompromitowała urząd premiera w każdym momencie: mówiąc i milcząc, odpowiadając i unikając odpowiedzi, zawsze bezbarwna, nijaka, a przy tym dziwnie małostkowa.
Zdaje się, że p. Waszczykowski lub któryś z podobnych lizusów nazwał ją Beatą Wielką i muszę przyznać, że to jak w tym dowcipie o Wiesławie (Gomułce) „Sprawiedliwym” i Józefie (Cyrankiewiczu) „Kędzierzawym”. Inny pisowski lizus powiedział po dukającym, załganym i nieludzko nudnym wystąpieniu w Brukseli, gdy p. Szydło usiłowała bronić niszczenia w Polsce niezależności sądów, że objawił się polityk formatu europejskiego – Beata Szydło.
Na szczęście kogoś, kto nadaje się może na sołtysa niewielkiego sołectwa, a nie premiera dużego państwa, mamy za sobą. Nie zmienia się w zasadzie nic. Nadal Polską rządzi z ul. Nowogrodzkiej Kaczyński tak jak kiedyś z KC PZPR kolejny sekretarz KC PZPR. Sejm jest pisowską maszynką do głosowania, a rząd pisowską atrapą.
Szefem tej atrapy będzie przez jakiś czas p. Morawiecki. Z pewnością potrafi chyba wymienić kilku przedwojennych premierów, wie, kto to był Stauffenberg i Traugutt, może nawet coś słyszał o depeszy emskiej i eksach pod Rogowem i Bezdanami (wszystko to są dla p. Szydło bajki o żelaznym wilku), podobno też mówi po angielsku, co wśród pisowskich ministrów jest najpewniej absolutnym wyjątkiem. Ale na tym różnice się kończą. Spekulacje, że Morawiecki ma za zadanie ocieplić wizerunek tego rządu i poprawić relacje z Unią są absurdalne.
Nie wystarczy mówić po angielsku, chociaż z pewnością to lepiej niż dukać z kartki, ale trzeba zlikwidować w Polsce dyktaturę. Do tego trzeba wyrzucić Kaczyńskiego i odbudować zniszczone przez PiS podstawy demokracji. Nie wydaje mi się, by po to Kaczyński wskazał na Morawieckiego.
Ileż absurdu jest w dociekaniach politycznych geniuszy, tzw. niezależnych dziennikarzy, rozwodzących się o zapleczu, które synowi buduje ojciec, czyli Kornel Morawiecki, kiedyś odważny antykomunista, dziś bardziej pisowski niż cały PiS. Kaczyńskiemu do niczego nie jest potrzebny żaden Morawiecki, Gowin i Ziobro – ma absolutną większość, czyli pisowskich klakierów i dużą część Kukizowych przystawek plus coś, co trudno nazwać narodowcami, bo ta nazwa ma w sobie jakiś element historycznej godności, a narodowcy z Kukizowej łaski są na przemian podli, obrzydliwi i śmieszni.
Nic nie zmieni się w Polsce nadal będzie trwała dyktatura, o której upadku najpewniej zadecydują społeczne protesty. Nikt takich protestów w historii nie przewidział i każda dyktatura myślała, że tym razem nikt jej nie obali. Być może nastąpią jakieś gesty mające na celu oszukanie Unii i odroczenie kar, które za łamanie praworządności spadną na pisowski reżim. Im szybciej, tym lepiej. PiS to nie Polska, a ukaranie pisowskiego reżimu za łamanie demokracji, niszczenie sądów i ludzkiej godności, za nieposzanowanie praw człowieka i demokracji służy walczącemu o demokrację obywatelskiemu społeczeństwo. Zdrajcami nie są ci, którzy demokracji bronią, ale ci, którzy ją niszczą. Dlatego do Targowicy należą ci wszyscy, którzy w kraju i po za jego granicami działają na rzecz monopartyjnej dyktatury i łamania praw człowieka.
Personalnie gabinet p. Morawieckiego będzie z grubsza na razie ten sam co Beaty Wielkiej dlatego jest to dla mnie tak samo jak dotychczas nie ława ministrów, tylko ława oskarżonych. Sam upadek p. Szydło też był w stylu Kaczyńskiego – pocałunki i kwiaty, a w kieszeni decyzja o odwołaniu.
Do widzenia, szczęśliwej podróży jednego dla Polski koszmaru mniej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze