Zasada „przede wszystkim nie szkodzić” (w medycynie znana jako zasada Hipokratesa – primum non nocere) powinna obowiązywać polityków demokratycznej opozycji. W jakimś stopniu także dziennikarzy i ludzi pragnących uwolnić nasz kraj od koszmarnego reżimu. Jednak największa odpowiedzialność za to zadanie – czyli uratowanie Polski przed dalszą degradacją i niszczeniem – spada na polityków, ludzi bezpośrednio walczących z autorytarną recydywą. Zakładamy, że o dalszym losie Polski przesądzą najbliższe wybory, chociaż nie jest to pewne i możliwe są także inne, białoruskie, irańskie lub pośrednie scenariusze, jednak na razie poruszamy się w sytuacji, że jednak to wyborcy zadecydują. Dlatego tak ważne jest wspólne działanie opozycji, najlepiej wspólna lista, ewentualnie dwie listy i jak najmniej wzajemnych sporów, kłótni, złośliwości. Nie ma wroga na lewicy, ani w obozie liberałów. Wrogiem demokracji w Polsce i w tym sensie Polski, bo Polska niedemokratyczna skazana jest na izolację, degradację ekonomiczną, polityczną, kulturalną, a w końcu upadek. Rządząca Polską klika w najmniejszym stopniu nie interesuje się rozwojem kraju, nie poczuwa się do odpowiedzialności za jego przyszłość, dla nich znaczenie ma tylko utrzymanie władzy. Według ostatnich danych podanych w internecie, Polska jest zadłużona już na ok. 6 bilionów złotych, czyli jest całkowitym bankrutem. To z grubsza tylko patrząc na jeden z efektów ich nieudolnych, skorumpowanych rządów, bo pieniądze nie idą na inwestycję, innowacje, rozwój, ale na finansowanie politycznych, niepotrzebnych i szkodliwych gigantów oraz pompowanie pieniędzy do swoich klientów, lizusów, krewnych, pachołków oraz propagandzistów reżimu, przede wszystkim aparatu kłamstwa i represji.
Najwyższy czas zakończyć już jałowy i leżący wyłącznie w interesie pisowców spór o głosowanie nad ustawami o praworządności i zachowaniem poszczególnych partii. Okazuje się, że nie miało żadnego znaczenia, jak kto głosował, bo ustawa znalazła się w Senacie, a pisowcy od Ziobry (wolę taką nazwę niż urągająca przyzwoitości i prawdzie nazwa – „Solidarna Polska”, która ma tyle wspólnego z Polską, co nazwa „Radio Maryja” z Matką Boską) już zapowiedzieli, że zagłosują przeciw. Jest jasne, że nie poprą niczego, co choćby w niewielkim stopniu poprawi sytuację praworządności i dlatego cały spór pomiędzy partiami opozycyjnymi – w tej, jak i w wielu innych sprawach – jest niepotrzebny i prawie zawsze szkodliwy. Przede wszystkim nie szkodzić, czyli nie atakować się, wystrzegać złośliwości i wzajemnych pretensji. Wydaje mi się, że po kilku dniach zamieszania sytuacja „na opozycji” uległa uspokojeniu, chyba dzięki racjonalnej postawie społeczeństwa i znowu wyjścia na czoło w sondażach Koalicji Obywatelskiej. Co tworzy pewną przesłankę optymizmu, którego nie wolno utopić w bezsensownych sporach i ambicjach.
„A w Europie? Tu zarodki optymizmu niweczy powstanie we Włoszech prawicowego rządu Giorgii Meloni. Trzeba się temu rządowi przyglądać, lecz na razie nie jest jeszcze katastrofą, bo opowiada się nadal za NATO, Unią Europejską i wspólną walutą, nie zamierza też zmniejszać pomocy dla Ukrainy. Natomiast wiosenną jaskółką może być zmiana władzy w Słowenii, wybory przegrał tu Janez Jansa, bliski Orbanowi. Wojna Rosji z Ukrainą jest z obu stron grą o wszystko, ale gra o wszystko toczy się też w Polsce. A jednak przesłanki do optymizmu są u nas bez porównania większe. Koalicja Obywatelska wyprzedzająca PiS, i to z tendencją wzrostową, wydaje się nową jakością. Gdyby jeszcze opozycja chciała się zjednoczyć.” (Andrzej Romanowski, „A może optymizm?”, „Przegląd” z dn. 2‒8.01.2023 r.). Najpewniej wybory w Czechach przegra też populista Babisz, któremu daleko do Orbana czy pisowskich dygnitarzy, ale dla Polski i tym samym dla Unii (bo co jest dobre dla Unii, jest dobre dla Polski) byłoby dobrze, gdyby przestał być prezydentem naszych sąsiadów.
Putin kontynuuje zbrodniczą, terrorystyczną strategię niszczenia domów i mordowania cywilów oraz deklaruje niezłomną pewność zwycięstwa. Tak zawsze robią dyktatorzy, którzy niezmiennie zwyciężają, miażdżą wroga i odnoszą triumfy. Goebbels zapewniał o zwycięstwie do wiosny 1945 roku, jedno z ostatnich przemówień, w którym zapewniał o zwycięstwie tysiącletniej Rzeszy wygłosił w kwietniu 1945 roku w Lubaniu (Lauben) na Dolnym Śląsku. Taktyka Rosjan bardzo przypomina taktykę, jaką stosował Stalin i marszałek Żukow, gdy żołnierze Armii Czerwonej szli naprzód po trupach swoich kolegów, nie oglądając się na straty. Wielu z nich biegnie przez pola minowe, nie stosuje żadnej taktyki poza parciem do przodu, bo zatrzymanie się lub cofnięcie grozi zastrzeleniem przez specjalne jednostki zaporowe. Dokładnie jak podczas II wojny.
„The New York Times” pisze, że „Waszyngton stopniowo zmienia stanowisko w sprawie ataków na terytorium Półwyspu Krymskiego… Administracja Bidena zaczyna uznawać, że Kijów potrzebuje możliwości uderzenia w rosyjski azyl, nawet jeśli ruch ten zwiększy ryzyko eskalacji (…) zdolność do przeprowadzenia ataków wymierzonych w zgrupowania rosyjskie, linie zaopatrzenia na półwyspie zdecydowanie wzmocni pozycję negocjacyjną Kijowa… Przekazując bradleye Ukrainie, administracja Bidena znalazła się bliżej tego, czego od miesięcy domagali się Ukraińcy, bezpośredniej pomocy Ameryki dla Ukrainy w działaniach ofensywnych”. (Stanisław Skarżyński, „USA rozważają umożliwienie Ukrainie ataku na Krym, „Gazeta Wyborcza” z dn. 19.01.2023 r.). Walki na Ukrainie mają trochę charakter wojny na wyniszczenie, często tego rodzaju lokalne konflikty przechodzą przez taką fazę, ale nie trwa ona na ogół zbyt długo. Zachód – a przede wszystkim Stany Zjednoczone – z pewnością nie porzuci Ukrainy, gdyż byłby to ciężki błąd strategiczny i polityczny. Przewaga Zachodu pod względem technologii, wywiadu, zaopatrzenia jest na tyle duża, że Rosja nie może liczyć na całkowite zwycięstwo. Zaczyna się właśnie nowy etap zaopatrywania Ukrainy w zachodnią, bardziej nowoczesną broń i znajdzie to z pewnością odbicie w przebiegu kampanii. Na tym tle dość żałośnie wyglądają postękiwania pisowców, że swoim bohaterstwem i odwagą „zmusili” Stany Zjednoczone do wysłania baterii Patriot na Ukrainę. Morawiecki kłamał, jak to ma w zwyczaju, że mieliśmy bardzo dużo rozmów na najwyższym szczeblu i udało się przekonać wiele państw do wysłania Patriotów na Ukrainę. W rzeczywistości do przekonania prezydenta Bidena doszło podczas historycznej wizyty prezydenta Zełenskego w Waszyngtonie.
Wypowiedzi, deklaracje, uchwały, stanowiska itp. pisowskich mężów stanu są żenujące. Kilku moich znajomych po prostu przestało oglądać wszystkie telewizje, bo nie są w stanie oglądać twarzy pisowskich dygnitarzy i wysłuchiwać ich kłamstw oraz bredni. Nie jest to chyba dobry sposób na życie, chociaż zrozumiały i uzasadniony, ale odcinać się od źródeł informacji, mimo wszystko, nie warto. Jednak to, co zaprezentował w Davos p. Duda, to rzeczywiście żenada. Jakąś koszmarną angielszczyzną wydukał kilka banałów, w których chciał mniej więcej powiedzieć, że jest very happy, a Ukraina is good friend. W tym stylu bredził przez dłuższy czas, aż prezydent Macedonii Północnej zwrócił mu uwagę, że miał mówić minutę, a mówi już bardzo długo. Zareagował tym swoim uroczym śmiechem, do tego miną i malującym się na twarzy samozadowoleniem, będącym spektaklem poniżającym Polskę. Dodał też, że jest rano i on się jeszcze nie wybudził. Jak to możliwe, że prezydentem dużego europejskiego kraju został ktoś taki? I kiedy ci ludzie odejdą ze sfery publicznej, bo kompromitują nasz kraj samym swoim istnieniem?
„Jacek Kurski – obok Ziobry to chyba najobrzydliwszy człowiek na scenie politycznej współczesnej Polski – w nagrodę za zorganizowanie szczujni zwanej telewizją publiczną dostaje kierownicze stanowisko w Banku Światowym. Kurski w TVP harmonijnie i zręcznie połączył elementy hitlerowskiej propagandy z propagandą stalinowską. Zdolny człowiek i bardzo praktyczny. Już wie, że PiS przegra wybory, więc nie ma sensu starać się o rządowe posady. W ogóle jak się popatrzy na tę ludzką menażerię na pisowskiej scenie, to aż głowa boli od nadmiaru wrażeń. Co za typy! Prezes, który potwornieje z każdym miesiącem. Macierewicz z obłędem w oczach. Morawiecki z monstrualnie długim nosem, Sasin Shrek, Terlecki jakby nosił własne zwłoki i mówił zagrobowo, Suski – idiota z obliczem błazna. Tragiczny kabaret. A może to są piękni i szlachetni ludzie, a ja obłąkany nienawiścią ich krzywdzę? Przecież dla milionów Polaków są piękni i szlachetni. Rzeczywistość zawsze podszyta jest nierzeczywistością.” (Tomasz Jastrun, „Serce na dłoni”, „Przegląd” z dn. 19‒26.12.2022 r.). To jest ten fenomen dyktatur. Jak się patrzy na zdjęcia uśmiechniętych, otoczonych radosnymi dziećmi, różnych mniejszych, większych, bardziej i mniej krwawych oprawców, to zawsze warto sobie przypomnieć o ich ostatecznym losie. Ja mam ten komfort, że pamiętam stalinizm i portrety Stalina wszędzie, w każdej większej sali, i te pochody i hasła, i ostateczny los jego mumii, a potem byłem w więzieniu za Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego, i nie miałem wątpliwości, że jestem po słusznej stronie, chociaż zawsze wydawało się, że rację mają tamci, że trzeba porzucić wszelką nadzieję. I teraz też tak będzie, oni nie wygrają, Polska będzie wolna.



















