Rekordowo niskie bezrobocie

0
Marek Zuber
REKLAMA

Eurostat to urząd Komisji Europejskiej, który zajmuje się analizowaniem sytuacji i prognozowaniem różnych wielkości przede wszystkim na terenie krajów Unii Europejskiej, czyli jest to taki unijny Główny Urząd Statystyczny. Skoro Polska jest w UE, nasz kraj jest także obszarem zainteresowania Eurostatu. Ponieważ urząd ten tak samo analizuje wszystkie kraje unijne, jego dane są porównywalne. To znaczy, że można bezpośrednio zestawiać inflację czy bezrobocie na przykład w Polsce, w Niemczech i w Danii, bo są tak samo liczone.
Według Eurostatu bezrobocie w Polsce wyniosło w kwietniu 3,8%. To najniższy poziom, jaki zaobserwowano w naszym kraju. Wynik tym bardziej godny odnotowania, że rok wcześniej wskaźnik ten wynosił 5,2%. Poprawa naprawdę istotna. Ale jednocześnie GUS mówi o tym, że wskaźnik ten wyniósł w kwietniu 6,3%. Też świetne informacje, biorąc pod uwagę poprzednie dane GUS, ale jednak wyraźnie gorzej. W liczbach bezwzględnych również mamy olbrzymią różnicę. Według Eurostatu bez pracy było 657 tysięcy Polaków, a GUS mówi o milionie. O co zatem chodzi?
Oczywiście o sposób liczenia. GUS podaje nam informacje o wszystkich, którzy są zarejestrowani w urzędach pracy jako bezrobotni. Eurostat natomiast opiera się na badaniach ankietowych. Bezrobotni to ci, którzy mają od 15 do 74 lat, są zdolni podjąć zatrudnienie w ciągu najbliższych dwóch tygodni i aktywnie poszukiwali pracy w ostatnim czasie. No właśnie: czy takie badania są wiarygodne? Oczywiście nie do końca, ale stosując odpowiednie algorytmy, dostaniemy taki wynik, który będzie zbliżony do rzeczywistości. Zresztą bezrobocie podawane przez GUS także ma poważny feler, wiemy bowiem doskonale, że sporo osób rejestruje się fikcyjnie: albo nie chcą pracować, albo pracują na czarno.
Jak już wspomniałem, dane Eurostatu można porównywać z innymi krajami UE. Wynika z tych porównań, że jesteśmy w czołówce pod względem niskiego poziomu bezrobocia. Niby świetnie, ale z drugiej strony danych z Włoch (11%) czy Francji (9,2%) nie należy interpretować wprost w stosunku do naszych (3,8%): że oto tam jest dramat, a my jesteśmy krajem mlekiem i miodem płynącym. Oczywiście są one prawdziwe, ale poziom zabezpieczenia socjalnego w obu krajach jest taki, że niepracowanie nie musi oznaczać życia w nędzy. W dodatku jeśli już ktoś pracuje, to zarabia o wiele więcej niż w Polsce. Ale tak czy inaczej, bezrobocie w naszym kraju spada i jest rzeczywiście rekordowo niskie. Dlaczego tak się dzieje?
To zasługa koniunktury w całej Europie, a właściwie na świecie. Pisałem o tym wielokrotnie. Oczywiście rząd twierdzi, że to jego zasługa, ale wiemy, jak to jest. Jak jest dobrze – politycy zawsze próbują przypisać sobie zasługi z tego tytułu, jak jest źle – szukają wymówek, gdzie się da. Warto popatrzeć na dane historyczne. W XXI wieku mieliśmy dwa cykle spadku bezrobocia, związane oczywiście z cyklem koniunkturalnym gospodarki. Pierwszy zaczął się w 2003 roku. Startowaliśmy z poziomu 20,7% (odnoszę się do danych GUS) w lutym, w październiku 2008 roku odnotowaliśmy minimum na poziomie 8,8%. Potem był kryzys 2009 roku, następnie poprawa, ale w 2012 przyszedł kolejny kryzys. I tak w lutym 2013 roku odnotowaliśmy z kolei maximum na poziomie 14,4%. Od tej pory było już lepiej, weszliśmy w kolejny cykl koniunkturalny i bezrobocie zaczęło spadać. Nie od 2015 roku, jak chcieliby niektórzy politycy, ale właśnie od roku 2013. Widać to także w danych o PKB. W 2013 wzrosło ono o 1,4%, w 2014 już o 3,3%. W kwestii bezrobocia różnica w stosunku do roku 2003 jest taka, że startowaliśmy z o wiele niższego poziomu. Nie 20,7%, tylko 14,4%. Stąd o wiele głębsze zejście wskaźnika. Oczywiście możemy doszukiwać się jakichś czynników spadku bezrobocia, które pobudził ten rząd, pytanie tylko, czy one będą równoznaczne z tworzeniem nowych miejsc pracy? Obniżenie wieku emerytalnego rzeczywiście zmniejszyło bezrobocie, kilkadziesiąt tysięcy ludzi przeszło bowiem z bezrobocia na emerytury. Tylko czy o taki spadek bezrobocia nam chodzi? Z drugiej strony: jeśli uznamy, że to rządzący w części przynajmniej odpowiadają za załamanie się inwestycji w roku 2016, to znaczy, że odpowiadają także za to, że stworzono relatywnie mniej miejsc pracy. Bo to inwestycje w konsekwencji prowadzą do tworzenia miejsc pracy.
Głównym czynnikiem spadku bezrobocia jest zatem światowa, europejska, koniunktura. Choć trzeba przyznać, że wreszcie jakieś działania na rzecz tworzenia nowych miejsc pracy, szczególnie tam, gdzie jest ich mało, się pojawiają. Choćby ostatnia ustawa, która całą Polskę przekształca w specjalną strefę ekonomiczną.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze