Stopy bez zmian

0
REKLAMA

Marek ZuberA jednak Rada Polityki Pieniężnej nie podniosła stóp procentowych. Moim zdaniem to dobra decyzja.
W ostatnich miesiącach Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, kilka razy rysował najbardziej prawdopodobną ścieżkę inflacji i stóp procentowych na najbliższe miesiące. Z tego scenariusza wynikało – choć nie zawsze wprost – że szczyt inflacji będzie w trzecim kwartale, a potem się ona przynajmniej ustabilizuje. Użył przy tym pojęcia „płaskowyż”. Czyli, że inflacja będzie jak płaskowyż, może trochę w górę, może trochę w dół, ale jednak trend nie będzie już rosnący. No i jeśli tak by się miało stać, to stopy procentowe już mocno nie wzrosną. Przy czym z jego słów można było wyciągnąć wniosek, że nieco ponad 16% to będzie maksymalny poziom wzrostu cen, jaki zobaczymy, a ostatnia podwyżka może nastąpić w październiku. Oczywiście mieliśmy jeszcze tę słynną rozmowę na molo w Sopocie, w której Glapiński mówił o tylko jednej podwyżce stóp, we wrześniu. Ale i ona interpretowana była w ten sposób, że jedna podwyżka nastąpi wtedy, kiedy okaże się, że inflacja we wrześniu będzie tylko nieznacznie powyżej 16%.

Jednak inflacja wzrosła bardziej. Przekroczyła 17% i stąd oczekiwania rynku co do październikowej decyzji Rady. Czyli praktycznie pewnik, że 25 pb w górę musi nastąpić. A być może nawet więcej. Czyli analitycy założyli taki a nie inny scenariusz na bazie tego, co słyszeli wcześniej od Glapińskiego. Okazało się jednak, że do podwyżki nie doszło.
Jeśli śledzicie Państwo to, co piszę na łamach TEMI, to wiecie, że nie byłem orędownikiem już wrześniowej podwyżki. A zatem pomimo przekroczenia przez wskaźnik CPI 17% uważam, że niepodnoszenie stóp w październiku to dobra decyzja. Pojawiają się bowiem pierwsze sygnały działania poprzednich ruchów RPP, jak choćby wyhamowanie konsumpcji. Oczywiście nie jest ono jeszcze silne. Nie jest na tyle silne, żeby wyraźnie zniechęcić przedsiębiorców do wrzucania rosnących kosztów w ceny produktów. Ale z drugiej strony proces narasta. W dodatku od maja spadają realne wynagrodzenia. Można dyskutować, czy sygnały hamowania gospodarki są bardzo mocne, czy tylko mocne, ale poza wątpliwością jest to, że je widzimy. Moim zdaniem warto teraz poczekać kilka miesięcy i zobaczyć, jak te wszystkie poprzednie decyzje realnie przekładają się na gospodarkę. I czy wspomniane przeze mnie procesy się nasilają.

Jeszcze raz trzeba wspomnieć o tym, że rzeczywiście to, co może niepokoić w kontekście walki z inflacją, to działania rządu. Czyli wydawanie pieniędzy na wsparcie różnych grup bez na przykład stosowania limitu dochodowego. To są pomysły idące de facto przeciwko temu, co robi RPP. Tak na marginesie, Glapiński na konferencji prasowej po ostatnim posiedzeniu Rady pewnie w ogóle by się tą kwestią nie zajął, gdyby nie pytanie jednego z dziennikarzy pod sam koniec wydarzenia. A odpowiedź… no cóż, delikatnie mówiąc nie do końca była na temat. Pomimo tego, co słyszeliśmy wielokrotnie z ust prezesa NBP, czyli że cały Bank jest apolityczny, właśnie aspekt polityczny wziął tu chyba jednak górę.
Dobrze, że na ostatniej konferencji Glapiński wyraźnie podkreślił, że październikowa podwyżka stóp nie musi oznaczać końca cyklu podwyżek. Poprzednie wypowiedzi sugerujące, że tak się może stać, były moim zdaniem za mocne. Taką furtkę trzeba sobie zostawić, bo nikt z nas nie wie, co się może wydarzyć.

REKLAMA (2)

Oczywiście jest jeszcze aspekt złotego. Jego słabość nie wynika głównie z tego, że stopy procentowe w Polsce są na takim, a nie innym poziomie. Ale oczywiście wysokość stóp także ma na niego wpływ szczególnie wtedy, kiedy rosną one w innych miejscach na świecie. Słaby złoty ma oczywiście szereg pozytywnych i szereg negatywnych skutków. Te drugie potrafią być bardzo dotkliwe. Choćby właśnie w kontekście walki z inflacją. Widać to wyraźnie na stacjach paliw. Drogi dolar nie pozwolił zejść z cenami poniżej 6 złotych za litr. A takie poziomy powinniśmy parę dni temu zobaczyć. Choć oczywiście tu znowu pojawia się kwestia tego, ile tak naprawdę zarabia na nas nasz narodowy koncern naftowy. A wygląda na to, że dużo…

REKLAMA (3)

Złoty rzeczywiście jest relatywnie słaby. Nie przeceniałbym wpływu podwyżek stóp na jego siłę, chyba, że byłyby one naprawdę gwałtowne. A jak widzimy, są członkowie Rady, którzy chcą iść w tym kierunku. Widzimy, bo są aktywni medialnie. I tak na marginesie, jak już zresztą dwa tygodnie temu pisałem, w kwestii tej aktywności też mam podobne zdanie jak to, które na ostatniej konferencji wypowiedział szef NBP. Rada to ciało kolegialne i tak powinniśmy je odbierać. A publiczne, mocne wyrażanie zdania odrębnego chyba nie do końca powinno mieć miejsce. Choć oczywiście każdy ma prawo do swojej oceny.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze