W ciągu ostatnich trzech tygodni złoty stracił w stosunku do euro dziesięć groszy, a w stosunku do dolara dwadzieścia groszy. To, że strata w stosunku do waluty amerykańskiej jest dużo większa, wynika oczywiście ze wzrostu wartości USD w stosunku do euro. Dolar umocnił się zresztą wobec większości walut na świecie. Dlaczego złoty stracił i dlaczego stało się to akurat teraz?
Przede wszystkim nie tylko polska waluta się osłabiła. Dotyczy to większości walut państw rozwijających się, czyli podobnych do nas. A zatem jest to w znacznej mierze trend globalny. Wiąże się to przede wszystkim z dwoma czynnikami. Po pierwsze, mamy nowego amerykańskiego prezydenta. Trump w pierwszych wypowiedziach mocno złagodził ton, znowu okazało się, że kampania to jedno, a rzeczywistość to drugie, a zatem obawy przed nim są teraz mniejsze. Jednocześnie inwestorzy i przedsiębiorcy na poważnie zaczęli traktować hasła dotyczące odbudowy amerykańskiej gospodarki w samych Stanach Zjednoczonych – Trump chce wspierać tworzenie miejsc pracy, między innymi zachęcając do powrotu amerykańskie firmy. Tak naprawdę proces ten zaczął się już kilka lat temu, bo coraz wyższe koszty pracy w Azji, szczególnie w Chinach, jednocześnie rekordowo tanie surowce energetyczne w Stanach doprowadziły do tego, że wiele firm zdecydowało się na powrót do macierzy. Teraz proces ten ma jeszcze przyspieszyć. Dodatkowo Trump zapowiada wielki program rozwoju infrastruktury. Właściwie też nie jest to nowość, tego typu program ogłaszał przecież prezydent Obama. W wykonaniu Trumpa może on mieć jednak większy zasięg. Poza tym Trump ma za sobą Senat i Kongres, przynajmniej teoretycznie, więc powinno mu być łatwiej realizować różnego rodzaju koncepcje. Powrót kapitału do USA i plan inwestycyjny to czynniki, które umacniają dolara. Choćby dlatego, że jeśli ktoś ma do Stanów wrócić, musi kupić USD.
Ale jest też drugi ważny czynnik wzrostu wartości dolara. Amerykański bank centralny, czyli Fed, potwierdził ustami swojej szefowej Janel Yellen zbliżającą się podwyżkę stóp procentowych. A to oznacza na przykład wyższe zyski dla posiadaczy amerykańskich obligacji skarbowych, a zatem będzie przyciągało światowy kapitał do USA. Żeby kupić obligacje, trzeba najpierw kupić dolara, no i dolar się umacnia.
Jednak sytuacja na świecie to za mało, żeby tłumaczyć tak wyraźną wyprzedaż złotego. Dla przykładu – węgierski forint stracił mniej więcej połowę tego, co złoty. Z pewnością nie pomaga nam to, co związane jest z sytuacją w kraju. Inwestorzy dość spokojnie obserwowali zmiany polityczne i sytuację gospodarczą i pewnie gdyby nie dwa wyżej wymienione czynniki, nic specjalnie by się nie działo. Jednak wobec ich zaistnienia to, co widzą w Polsce, dało dodatkowy impuls do wyprzedaży. Hamowanie naszej gospodarki (temu tematowi poświecę następny felieton), obniżenie wieku emerytalnego, wpływające na sytuację finansów publicznych, niejasny kierunek polityki wobec przedsiębiorców, zapowiedzi premiera Morawieckiego nie do końca idące w parze z zapowiedziami czy też wręcz działaniami na przykład ministerstwa sprawiedliwości – wszystko to pogarsza ocenę Polski i jej wiarygodności. Póki co, nie dzieje się z pewnością żaden dramat, ale jednak obraz kraju jest gorszy niż wcześniej.
A jaki to wszystko ma wpływ na naszą gospodarkę? Oczywiście, jak to zwykle bywa, jedni się cieszą, inni martwią. Eksporterom bardziej się teraz opłaca sprzedawać, tym, którzy mają kredyty w walutach, wzrosła wysokość miesięcznych płatności. Najgorsze jest jednak to, że znowu mamy destabilizację. Nic tak nie przeszkadza, jak duża zmienność. Czasy są takie, że naprawdę trudno wyrokować, jak się to wszystko skończy w perspektywie najbliższych kilku miesięcy. Nie wiemy, co tak dokładnie zrobi Trump, nie wiemy, co zrobi polski rząd. Wiemy, że Fed chce podnosić stopy procentowe. I to wydaje się jedynym w miarę pewnym wydarzeniem. Jednak samo to z pewnością jest już przez rynek w dużej mierze uwzględnione.
Złoty tanieje, waluty w górę
REKLAMA
REKLAMA




















