Przyducha zabiera najlepsze ryby

0
ryby przyducha
ryby-przyducha
REKLAMA

Największe zagrożenie przychodzi wraz ze świtem. Damian Kosierbi, szef gospodarstwa rybackiego, przyjeżdża wtedy nad stawy i z niepokojem obserwuje sytuację. Sprawdza, czy są symptomy nadchodzącej przyduchy mogącej uśmiercić wiele ryb. Jedne padają wtedy szybciej, inne gatunki są bardziej odporne.
Przyducha to głód tlenowy. Wskutek znacznego zmniejszenia tlenu rozpuszczonego w zbiorniku wodnym, ryby mogą słabnąć, tracić równowagę, przewracać się i zdychać. Wcześniej próbują się ratować – wykonują gwałtowne ruchy, podpływają pod powierzchnię wody, chcą stamtąd czerpać tlen.
– Na przykład okonie są bardzo wrażliwe na skutki przyduchy, karp pod tym względem jest wytrzymalszy – informuje Damian Kosierb.

Atak nad ranem
Przyduchę nad stawy w Lasach Wierzchosławickich przywlokła długo utrzymująca się tego lata susza. Lustro wody zaczęło w zbiornikach opadać, a zasilające stawy dwie rzeczki – Ulga i Kisielina – są bliskie wyschnięcia. Jak bez nich prowadzić hodowlę?
– Z powodu upałów i wielkiego nasłonecznienia woda w stawach się prędko nagrzewała, nawet do 30 stopni Celsjusza – mówi Damian Kosierb. – A im wyższa temperatura, tym mniejsza zawartość tlenu w wodzie.
Przyducha atakuje przede wszystkim nad ranem. Roślinność wodna jest naturalnym producentem tlenu; w procesie fotosyntezy w dużych ilościach produkuje go w ciągu dnia, wówczas w niewielkim stopniu oddychając. Nocą następuje odwrócenie procesu. Roślinność zaczyna oddychać, pobierać tlen i wytwarzać dwutlenek węgla. Uaktywnia się zawieszony w toni wodnej fitoplankton oraz mikroskopijne organizmy, głównie glony. Duże koncentracje tych ostatnich mogą zmieniać kolor wody na zielonkawy. Podczas słonecznej, suchej pogody dochodzi do zakwitów, które mogą być toksyczne. To kolejne zagrożenie dla ryb. Obumierający fitoplankton rozkładany jest przez bakterie, które potrzebują do tego celu dużo tlenu.
– Właśnie nad ranem może się pojawić największy deficyt tlenowy – tłumaczy Damian Kosierb.

REKLAMA (3)

Z pustym brzuchem
Co można wtedy zrobić? Najlepiej byłoby zapewnić rybom szybki dopływ świeżej wody i poszerzenie bazy tlenowej, ale w przypadku stawów wierzchosławickich nie jest to możliwe. Wybiera się rozwiązania doraźne: przepompowywanie wody (tam, gdzie jest to możliwe) i stosowanie środków ograniczających zakwit wody lub hamujących rozkład materii organicznej.
– W takich sytuacjach zmienia się także system karmienia ryb. Po pierwsze, karmimy je w takich porach, żeby pokarm nie zalegał w ich brzuchach nocą. Po drugie, karmi się je skromniej, bo przy mniej aktywnym metabolizmie zmniejsza się też zapotrzebowanie na tlen.
Jest niemal pewne, że z powodu tych ograniczeń ryby nie będą już tak okazałe jak w przeszłości. Stracą na przyrostach. Jeśli jedzą mniej, także wolniej rosną.
W Wierzchosławicach ryby karmione są ziarnami pszenicy, jęczmienia i łubinu.
Znawcy tematu dobrze o tym wiedzą: przyducha zabiera najładniejsze, najbardziej dorodne sztuki. W leśnych stawach towarowych pod Wierzchosławicami ryby mają już ponad 1 kg wagi, więc ich wrażliwość na braki tlenu jest spora.
– Z duszą na ramieniu obserwujemy sytuację w naszych stawach. Mamy nadzieję, że największe zagrożenie minęło. Nie tylko dlatego, że dzień staje się krótszy, a noc dłuższa, ale także dlatego, że noce są nieco chłodniejsze. W dodatku jest wreszcie szansa na wyraźną zmianę pogody – mówi Krzysztof Majka z Nadleśnictwa Lasów Państwowych w Dąbrowie Tarnowskiej.

REKLAMA (2)

Nieuniknione straty
Kiedy rozmawiamy, synoptycy przewidują wkrótce jeden dzień mocniejszych opadów, ale w kolejnych dniach znowu ma być bez deszczu. Jednak prognozuje się znaczne spadki temperatur w ciągu całej doby, co w tym przypadku jest istotną informacją.
Nadleśnictwo na razie nie chce mówić o poniesionych dotychczas stratach; i tak dokładnie określi się je dopiero po zakończeniu odłowów.
Damian Kosierb tylko pociesza: Biorąc pod uwagę trudne warunki, które długo się utrzymywały, straty nie były tak dotkliwe. Mogło być gorzej.
Najtrudniej jest tam, gdzie występuje ryba handlowa, przeznaczona na sprzedaż, o dużej masie. Im większe zagęszczenie ryb, przy coraz płytszej wodzie, tym większe zapotrzebowanie na tlen.
Łączna powierzchnia stawów gospodarstwa rybackiego dąbrowskiego nadleśnictwa wynosi 107 ha, z czego 69 ha to powierzchnia użytkowa. Produkcja roczna wynosi ok. 90 ton karpia – narybku, kroczka i ryby handlowej. Hoduje się też amura, tołpygę i szczupaka. Każdego roku ryby z Wierzchosławic wędrują na wigilijne stoły.
W listopadzie kierowane są do zimochowów, czyli specjalnych stawów – magazynów; odłowione przed świętami mają zwykle 1,5 – 3 kg wagi. Dziś nie wiadomo, w jakiej kondycji przetrwają one w tym roku do czasu odłowów.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze