
Mniej ofert i pieniędzy
– Sytuacja na rynku pracy była w roku 2011 nieznacznie gorsza niż w latach poprzednich – ocenia Stanisław Dydusiak, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Tarnowie. – Ofert pracy było wyraźnie mniej. Do 28 grudnia odnotowaliśmy ich nieco ponad 5600, podczas gdy w roku 2010 było ich ponad 7500. Zatem w minionym roku zgłoszono do nas o prawie 2 tys. ofert pracy mniej. Nie przekłada się to jednak w tej samej proporcji na liczbę osób, które podjęły pracę – w ciągu jedenastu miesięcy ub. roku było takich osób 7200, rok wcześniej – ok. 7600. Pod tym względem rok 2011 nie był aż tak zły.
Z punktu widzenia działalności PUP, problemem minionego roku były ograniczone środki na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu. W 2010 roku przeznaczono na tworzenie tzw. subsydiowanych miejsc pracy ok. 36 mln zł, w roku 2011 – ok. 16 mln. – Zmusiło nas to do zmniejszenia m.in. puli przeznaczonej na refundację wyposażenia miejsc pracy dla osób niepełnosprawnych i dotacji dla osób niepełnosprawnych, które ograniczono z kwoty maksymalnej 18 tys. zł do 14 tys. zł. Staże skróciliśmy z sześciu do czterech miesięcy, ale dzięki temu udało się zaktywizować blisko 3200 osób bezrobotnych. W roku 2010 było to ponad pięć tysięcy osób – mówi dyrektor Dydusiak.
Co gorsza, po raz pierwszy od kilkunastu lat PUP nie zna przewidywanej kwoty, która zostanie przeznaczona na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu w zaczynającym się roku. – W poprzednich latach ministerstwo przekazywało wstępne przynajmniej dane nie później niż w połowie grudnia. Pozwalało nam to uruchomić różne formy aktywizacji bezrobotnych – staże, dotacje, refundacje itd. – już w styczniu nowego roku. Obecnie tych danych nie mamy.
Liczby i anomalia
Na koniec 2011 roku w tarnowskim PUP zarejestrowano 14 tys. 428 bezrobotnych – w tym 5265 mieszkańców Tarnowa i 9163 mieszkańców powiatu tarnowskiego. Stopa bezrobocia w mieście wynosiła w grudniu 8,8 proc., w powiecie – 13 proc. W skali kraju stopę bezrobocia określano w tym samym czasie na 12, 1 proc.
Statystyki bywają bardziej optymistyczne niż rzeczywistość. Co roku liczba osób bezrobotnych na koniec roku wzrasta, co jest uwarunkowane m.in. końcem sezonu budowlanego (np. w grudniu 2010 r. w tarnowskim PUP zarejestrowano 14 600 bezrobotnych). W grudniu 2011 wzrost liczby bezrobotnych był nieco mniejszy niż zwykle. Może to być skutek łagodnej zimy, pozwalającej nadal prowadzić prace w budownictwie i drogownictwie. Trudno jednak taką pogodę uznać dla polskiej aury za typową.
Poza tym co roku występuje zjawisko stażystów, którzy – kończąc staże w grudniu – powracają na listy bezrobotnych. Ponieważ w ub. roku osób skierowanych na staże było generalnie mniej, z końcem roku odnotowano także mniejszy od spodziewanego wzrost liczby bezrobotnych. Niestety, wzrost tej liczby jest oczekiwany w kolejnych miesiącach zimowych, od stycznia br. poczynając.
Wśród osób, zarejestrowanych w tarnowskim PUP jako bezrobotni większość stanowią dziś osoby w wieku 18‒26 lat, często takie, które nie mają żadnego doświadczenia w pracy. Liczba „najmłodszych bezrobotnych” przekracza 40 proc. Druga pod względem liczebności grupa to ludzie w wieku zaawansowanym, czasem w wieku emerytalnym lub kilka lat przed nim. – To na polskim rynku w pewnym sensie anomalia, w krajach Europy Zachodniej tacy pracownicy – doświadczeni i dyspozycyjni – są na ogół chętnie zatrudniani – komentuje dyrektor PUP. Zapowiadane ustawowe podniesienie wieku emerytalnego Polaków w tym roku jeszcze nie powinno mieć wpływu na sytuację na rynku pracy. W przyszłości jednak niewątpliwie go zmieni.
Mimo deklarowanej „równości płci” na rynku pracy liczba kobiet zarejestrowanych na listach bezrobotnych jest zawsze nieco wyższa, niż liczba mężczyzn.
Niezbyt czarno
W okresie 2002‒2004 statystyki dotyczące rynku pracy bywały bardziej alarmujące niż w ostatnich miesiącach. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w PUP w Tarnowie przekraczała liczbę 23 tys. osób, stopa bezrobocia w powiecie bywała wyższa niż 20 proc. Były to też lata, gdy pieniądze przeznaczane na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu nie były większe niż kilka milionów złotych.
Prognozy na rok 2012 nie są szczególnie mroczne. – Nie mamy na ten rok zgłoszeń dotyczących większych zwolnień grupowych – mówi Stanisław Dydusiak. – Zresztą w 2011 roku liczba osób, które straciły pracę z przyczyn leżących po stronie zakładu pracy – m.in. w wyniku zwolnień grupowych – nie była także zbyt duża. Nie przekraczała 150 osób, podczas gdy 3‒4 lata temu mieliśmy w regionie zwolnienia rzędu 800‒1000 osób w skali roku. W tym roku powinno być sporo miejsc pracy przy budowie dróg i autostrad. Jeśli łagodna zimowa aura się utrzyma, to rok 2012 nie powinien być gorszy od 2011. Wiele zależy od tego, ile pieniędzy na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu otrzymamy z Funduszu Pracy i Europejskiego Funduszu Społecznego.
Ucz się, Jasiu… i wyprowadź
Na tarnowskim rynku pracy nie brak jednak zjawisk niepokojących, jednym z nich jest problem… ludzi wykształconych. – Największe kłopoty ze znalezieniem pracy ma grupa osób z wyższym wykształceniem – mówi dyrektor PUP w Tarnowie. – Grupa ta co roku rośnie – obecnie to 12‒14 proc. ogółu zarejestrowanych. To niekorzystna tendencja utrzymująca się w całym kraju.
Problemu ze znalezieniem pracy nie powinni mieć natomiast w 2012 roku przedstawiciele zawodów związanych z budownictwem, w szczególności ci posiadający już doświadczenie i wymagane uprawnienia. Nie zabraknie również pracy dla osób z wykształceniem medycznym – lekarzy różnych specjalności i farmaceutów.
– We wszystkich branżach istotnym elementem poszukiwania pracy stała się mobilność, czyli gotowość do podjęcia pracy poza miejscem zamieszkania – podkreśla Stanisław Dydusiak. – Niestety, wiele osób niekoniecznie zdaje sobie z tego sprawę. Tarnowianie często nie decydują się na pracę związaną ze zmianą miejsca zamieszkania lub dojazdami np. do Krakowa. Mieliśmy tego przykład podczas targów pracy, kiedy np. oferta firmy IBM – jak na nasz rynek finansowo dość korzystna, a związana z dojazdami do stolicy województwa – spotkała się z bardzo niewielkim zainteresowaniem mieszkańców Tarnowa i regionu. Była to oferta dla młodszych pracowników działu księgowego, a więc nie wymagająca jakichś rzadko spotykanych kwalifikacji. Wymagano, owszem, także znajomości któregoś z europejskich języków, jednak wielu pytających zniechęcał przede wszystkim czterogodzinny dojazd.























