Ile miasto kosztowały „intencje”?

0
TKP rysunek
TKP-rysunek
REKLAMA

W ciągu ostatnich kilku lat Tarnowski Klaster Przemysłowy SA podpisał z potencjalnymi inwestorami osiem listów intencyjnych. Po spełnieniu przez miasto określonych warunków mieli rozpocząć działalność produkcyjną lub usługową.
Zawarte tam ustalenia spełniły się w trzech przypadkach. Reszta pozostała na papierze.
– Wiem, że inwestowaniem w Tarnowie było zainteresowanych kilka poważnych firm, lecz nic z tego nie wyszło. W zasadzie nie wiadomo dlaczego. Widocznie zabrakło podatnego gruntu – mówi nasz rozmówca, prosząc o zachowanie anonimowości.
Dziś wszystkie listy intencyjne zostały zachowane i są zapisem inwestycji, które nie doszły do skutku.
– Mam zamiar pójść ich śladem – zapowiedziała Magdalena Gadecka – Bukało, od 14 października nowa prezeska TKP SA po odwołanym Rafale Działowskim. – Chcę kontynuować rozmowy z firmami, poznać przyczyny ich rezygnacji z uruchomienia działalności w Tarnowie.
Możliwe, że ta wiedza będzie przydatna, lecz mało prawdopodobne, by udało się nakłonić inwestorów do wznowienia negocjacji.
Zdaniem pani prezes, rozgłos, który nadano listom intencyjnym i rozmowom z niedoszłymi inwestorami, zaszkodził sprawie. Co jeszcze? To okaże się również po przeprowadzeniu kontroli przez komisję rewizyjną Rady Miejskiej w Tarnowie.
Najbardziej zapamiętany w Tarnowie list intencyjny dotyczył luksemburskiej spółki branży gumowej SaarGummi, podpisany z TKP SA w październiku 2014 roku. I chociaż list nie jest dla nikogo prawnym zobowiązaniem, było o nim bardzo głośno. Może dlatego, że chodziło o znaną firmę i wybudowanie fabryki zatrudniającej pół tysiąca ludzi. Po podpisaniu listu, czemu nadano bardzo uroczystą oprawę, inwestor z Luksemburga już więcej się nie pojawił. Nie zbudował zakładu ani w Tarnowie, ani w innym miejscu w Polsce, chociaż brał pod uwagę trzy lokalizacje.
Na niedawnej nadzwyczajnej sesji rady miejskiej poświęconej sytuacji Tarnowskiego Klastera Przemysłowego radni interesowali się nie tylko listami intencyjnymi, które pozostawił po sobie odwołany w sierpniu zarząd firmy, ale także towarzyszącą im otoczką.
– Interesuje nas, jakie koszty ponosił Klaster przy okazji podpisywania tych listów – mówił Kazimierz Koprowski, przewodniczący RM. – Przecież to, o czym rozmawiamy, łączyło się ze spotkaniami, delegacjami, z obiadami, a może kolacjami. Ile pieniędzy wydano na ten cel i co w zamian osiągnięto?
Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa, odpowiedział, że przez pewien czas władze ufały zapowiedziom prezesa Działowskiego, ponieważ brzmiały one poważnie. Potem dopiero zorientowano się, że z tych zapowiedzi niewiele wyniknie.
Dziś wiadomo, że TKP SA nie będzie się już chwalił podpisywaniem listów intencyjnych…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze