Pandemia zmieniła nawyki
Analitycy odnotowują nowe zwyczaje zakupowe klientów. Mówiąc najkrócej – chcą oni mieć sklep wręcz nieopodal domu, oczekują także jego zinformatyzowania. Stąd od niedawna w Lidlach czy Biedronkach wprowadzony został system samoobsługowych kas. Nie jest tajemnicą, że to także spore oszczędności dla właściciela w zakresie obsługi kas.
– Dzięki wielu punktom obsługi kasowej – z kasjerem czy bez – ma być po prostu szybciej. Działania handlu detalicznego koncentrują się na wprowadzaniu nowych rozwiązań cyfrowych w sklepach – podsumowują eksperci.
Tarnów przepełniony dyskontami
W mieście pod Górą św. Marcina działa przeszło 10 obiektów wielkopowierzchniowych, których łączna powierzchnia handlowa wynosi grubo ponad 100 tys. metrów kwadratowych. Małych i średnich sklepów spożywczych jest natomiast ok. 70, a wszystkich sklepów spożywczych, łącznie z tymi najmniejszymi, funkcjonuje blisko 350! Biorąc pod uwagę ten pierwszy wskaźnik oznacza to, że w przeliczeniu na liczbę mieszkańców (zakładając, że w Tarnowie jest ich ok. 100 tys.) na jeden sklep spożywczy typu dyskont lub supermarket przypada prawie 1500 mieszkańców. Wykonując to samo matematyczne działanie, lecz biorąc pod uwagę drugi wskaźnik, liczba ta wzrasta do niemal 300 osób! To wynik bez porównania lepszy od tych maksymalnych dotyczących największych miast opisanych przez GfK. Szkopuł w tym, że o ile w aglomeracjach przybywa mieszkańców, infrastruktury, dobrych zarobków i firm, to Tarnów niestety pod tym względem nie bryluje. Tarnowowi spada liczba mieszkańców, relatywnie niewielka jest także ich zamożność. Nie jest tajemnicą, że zarobki tarnowian na tle kraju pozostają w tyle. W samym Tarnowie jest już blisko 30 dyskontów spożywczych różnych sieci – najwięcej Biedronek i Lidlów. Sporo jest też obiektów marki Delikatesy Centrum, Intermarche czy Carrefour Market. Na jeden typowy dyskont spożywczy przypada ok. 4 tys. 700 mieszkańców, średnia krajowa wynosi 11 tys., a średnia w województwie małopolskim – 20 tys. mieszkańców. Największy progres ostatnich lat dotyczy Biedronek, Lidlów i Żabek.
Czy Tarnów, mimo braku zasobności portfeli mieszkańców, jest aż tak pojemny, by pomieścić wszystkie sklepy oraz ewentualne następne, które będą powstawać? Czy miasto jest jak gąbka, która wchłonie je wszystkie? Odpowiedź dla ich właścicieli może być druzgocąca. Przekonał się o tym już niejeden, który musiał zamknąć lub przenieść biznes w inne miejsce. Dla wielu znanych marek ogólnodostępnych w dużych miastach, ze względu na słabe zarobki tarnowian wciąż jesteśmy miejscem zbyt ryzykownym, by mogły się tu pojawić. I choć w aglomeracjach jest ich pod dostatkiem, w Tarnowie nie uświadczysz ani jednej.























