Dzień sto pięćdziesiąty siódmy: prezes traci nerwy
Stanisław Mazur, prezes Centrum Medycznego „Medyk” w Rzeszowie, poirytowany medialnym rozgłosem wokół placówki i kolejnymi w niej kontrolami, opublikował oświadczenie, w którym powiadomił, iż w związku z niesłusznymi – jego zdaniem – oskarżeniami (ma chodzić m. in. o szczepienia poza kolejnością) kierownictwo spółki rozważa całkowite przerwanie udziału w ramach Narodowego Programu Szczepień.
W rzeszowskim „Medyku” zaszczepiło się także wielu mieszkańców Tarnowa, gdyż można było to zrobić w tempie ekspresowym. Dzisiaj, kiedy oni i inni czytają oświadczenie prezesa o możliwości przerwania udziału „Medyka” w NPS, pewnie zastanawiają się, o co w tych słowach chodzi. Co z drugą dawką szczepień, która czeka na nich w Rzeszowie? Nie wątpię, że „Medyk” chce dokończyć szczepienie tych, którzy już tam przyjęli pierwszą dawkę, ale być może nie zechce już rejestrować nowych pacjentów. Nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. Akcja szczepień to nie piaskownica, w której obrażone dzieci zabierają zabawki i odchodzą, to poważna sprawa związana z ludzkim zdrowiem.
Myślę, że prezes Mazur stawiając znak zapytania nad dalszym uczestnictwem jego placówki w NPS nie do końca przemyślał swoje oświadczenie, nie sprecyzował, co konkretnie ma na myśli i wprowadził niepokój, który może udzielić się pacjentom. Ale kto by się nimi przejmował.























