Nieoczekiwane skutki pandemii

0
REKLAMA

Marek ZuberInflacja dobija już do 5%. To najwyższy poziom od jedenastu lat. Tematem jej wzrostu w tym roku zajmowałem się już nieraz. Dzisiaj chcę zwrócić uwagę tylko na jeden z czynników, który został wywołany przez pandemię, a który może obserwatorów zaskakiwać.
Długi czerwcowy weekend oznaczał powrót do tego, co obserwowaliśmy przy takich okazjach przed pandemią. A nawet było chyba w wielu miejscach gorzej, bo nie pamiętam sytuacji, w której dwóch panów pobiłoby się o miejsce na parkingu przy wejściu na drogę do Morskiego Oka. Tłumy były olbrzymie. Co prawda wciąż nie zniesiono wszystkich obostrzeń, ale jednak był to pierwszy od wielu miesięcy w miarę normalny tego typu czas. Nie może zatem dziwić, że wielu z nas postanowiło to wykorzystać. I wydaje się, że dotyczy to nie tylko turystów.

Wielką popularność w sieci robią tak zwane „paragony grozy”. Pokazują one horrendalne ceny, z którymi spotykamy się w wielu miejscach w Polsce. Możemy dyskutować, czy wysokie ceny są standardem w okresach szczytów turystycznych, czy też nie. Z własnego doświadczenia wiem, że wciąż jeszcze można znaleźć także relatywnie atrakcyjne oferty. No, ale to, że polskie może generalnie tanie już nie jest, wiemy od kilku lat. Widać to wyraźnie choćby po wzroście cen usług hotelowych, a te od wielu lat analizuję. Nie musimy zresztą jechać nad morze. Wystarczy popatrzeć na to, co działo się w ostatnich latach w Krakowie, szczególnie na Rynku i w jego okolicach. Ceny wzrosły bardzo wyraźnie. Mam wielu znajomych prowadzących lokale gastronomiczne w centrum i za każdym razem słyszałem: „ale wiesz, dla turystów zagranicznych 10 euro za śniadanie na płycie Rynku to wcale nie jest drogo”. Dla Niemców czy Francuzów być może nie, znacznie gorzej to wyglądało w przypadku turystów z Polski… Mało tego, przed pandemią można było zaobserwować to, czego w Polsce wcześniej nie było, albo było sporadyczne. Niektóre restauracje udostępniały stoliki tylko tym, którzy chcieli coś zjeść, samo picie nie wystarczało. Tego typu praktyki są spotykane w niektórych krajach rozwiniętego turystycznie południa Europy. Choć mnie to akurat nigdy nie spotkało.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze