GUS rzeczywiście informuje, że przeciętne wynagrodzenie to około 4100 PLN. Tak dokładnie w lutym, ostatnie dane, jakimi dysponuje, było to 4137 PLN. Oczywiście brutto. Pamiętajmy jednak, że to nie jest wynagrodzenie w całej gospodarce, ale jedynie w sektorze przedsiębiorstw. W dodatku tych większych, bo najmniejszych GUS nie bierze pod uwagę. Mamy zatem całą gamę przedsiębiorstw, których się tutaj nie uwzględnia, szczególnie w obszarze szeroko rozumianych usług. Lepszym przybliżeniem realiów jest informacja o przeciętnym wynagrodzeniu w gospodarce narodowej. Za 2015 rok wynagrodzenie to wyniosło 3899,78 PLN, czyli jednak odczuwalnie mniej. Ale to wciąż jest za dużo według wielu Polaków. Problem w tym, że wciąż mówimy o średniej. A ze średnią jest tak, że jeśli mój sąsiad Jan ma butelkę wódki, a ja nic nie mam, to średnio mamy po ćwiartce. Tyle tylko, że ja wciąż nic nie mam.
GUS oraz inne pracownie, na przykład firmy specjalizujące się w zakresie doradztwa związanego z rynkiem pracy, publikują też bardziej szczegółowe informacje, choć najczęściej wiele miesięcy po miesiącu, którego badania dotyczą. Pewnie dlatego nie są one już tak szeroko komentowane w mediach. A szkoda, bo wiele można się z nich dowiedzieć.
Po pierwsze, jeśli weźmiemy pod uwagę nie średnią arytmetyczną, tylko medianę, to przeciętne wynagrodzenie spada już w okolicę 3500 PLN brutto. Mediana kieruje nas w ten obszar, który jest częściej spotykany niż średnia arytmetyczna. Czyli ta wielkość w sposób dokładniejszy pokazuje wynagrodzenie, które jest najczęściej spotykanym. Jesteśmy już ponad 600 PLN poniżej średniej.
Po drugie, okazuje się, że ponad 40% Polaków nie zarabia więcej niż 2500 PLN brutto miesięcznie. I tu już jesteśmy w domu. To jest wielkość, która jest bliższa, niestety, dużej części pracujących Polaków.
Warto jeszcze dodać, że wynagrodzenia w Polsce są także mocno zróżnicowane terytorialnie. Mediana wynagrodzeń w województwach wschodnich jest o 25% niższa niż w województwach zachodnich i wynosi około 3000 PLN brutto. Jest to potwierdzenie tego, co wiemy bez naukowych analiz: w Polsce wschodniej zarabia się po prostu wyraźnie mniej.
Oczywiście do tego musimy dodać szarą strefę. Z jednej strony może ona zwiększać dochody Polaków w stosunku do tego, co jest publikowane oficjalnie, ale z drugiej może oznaczać, że są takie miejsca w Polsce, gdzie pracuje się za wynagrodzenia poniżej poziomu płacy minimalnej. Bo jak sprawdzić i wyegzekwować coś, co nie jest ewidencjonowane.
Jaki z tego wszystkiego płynie wniosek? Ano taki, że z jednej strony poprawia się, bo wszystkie wskaźniki rosną. Ale z drugiej, że mamy dużą część społeczeństwa, które otrzymuje wynagrodzenie na bardzo niskim poziomie. Na tyle niskim, że rzeczywiście trudno jest związać koniec z końcem. I warto o tym, także w debacie publicznej, pamiętać. I patrzeć na Polskę nie tylko z perspektywy wynagrodzeń w Warszawie. Jest jeszcze dobra informacja: moim zdaniem przeciętne wynagrodzenie w ciągu najbliższych pięciu lat może realnie wzrosnąć o ponad 25%. Przy czym wzrost ten odczują prawie wszyscy, nie tylko ci, którzy te przeciętne wynagrodzenia otrzymują.
Prawda o zarobkach Polaków
REKLAMA
REKLAMA




















