Grzegorz Miecugow
500 zł
Sztandarowy projekt PiS, czyli projekt 500 złotych na dziecko, jak w soczewce skupia jednocześnie kilka problemów polskiej rzeczywistości. Co prawda partia rządząca niosła na sztandarach jeszcze kilka haseł, na przykład powrót do niższego wieku, w którym można przejść na emeryturę, podwyższenie kwoty wolnej od podatku czy pomoc zadłużonym we frankach, których, przynajmniej na razie, nie realizuje.
Europa
Debata w Parlamencie Europejskim, odtrąbiona przez obóz rządowy jako bezsprzeczny sukces partii rządzącej i osobiście pani premier, w mojej ocenie była sukcesem albo żadnym, albo bardzo umiarkowanym. Po pierwsze porażką, i to poniesioną na samym wstępie, było to, że do takiej debaty w ogóle doszło.
Bacznie nas obserwują…
Niewątpliwie informacją ubiegłego tygodnia było to, że Standard and Poor’s obniżyła Polsce rating. Szok był ogromny, bo od 26 lat szliśmy tylko w górę. Zaczynaliśmy w 1989 roku jako kraj skrajnie niewiarygodny gospodarczo i finansowo. Inflacja hulała niczym w jakimś kraju afrykańskim po zamachu stanu, a każdy z nas był milionerem, bo ceny podawane były właśnie w milionach.
WOŚP
Za nami kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, nie okrągły, bo 24. Czy będzie jubileuszowe 25. granie? Pewnie tak, ale jakiś cień nad orkiestrą jednak się pojawił, więc nawet jeżeli WOŚP za rok zagra, to wielkiej fety z tego tytułu moim zdaniem nie będzie. Zanim rozwinę to, co uważam za cień nad orkiestrą, chcę jasno powiedzieć, że uważam WOŚP za prawdziwy fenomen w skali światowej.
Dawać nam tę telewizję…
Końcówka roku minęła pod znakiem przyjmowania przez parlament małej ustawy medialnej. Ten termin „mała” jest tak samo precyzyjny, jak określenie „naprawcza” w odniesieniu do ustawy mającej zakneblować Trybunał Konstytucyjny. Jej małość polega na tym, że w żaden sposób nie zajmuje się istotą funkcjonowania mediów zwanych publicznymi, a jedynie wycina wszystkich dotychczasowych szefów tych mediów i pozwala ministrowi skarbu (czytaj rządowi) postawić na ich czele swoich ludzi.
Dwa plemiona
Nie da się ukryć, że jako naród jesteśmy podzieleni i to gruntownie podzieleni. Kwintesencją tego podziału jest zdanie jakie usłyszałem ostatnio w radiu. Oto jakaś pani stwierdziła, że pytała mnóstwa swoich znajomych i nikt z nich nie głosował na PiS. Myślę, że wielu słuchających tych słów mogłoby się żachnąć i powiedzieć, że one z kolei nie znają nikogo, kto głosował na PO.
Paranoja
Zaiste trzeba być niezwykle utalentowanymi politykami, by po kilku miesiącach od najbardziej spektakularnego zwycięstwa w wyborach prezydenckich, zwycięstwa, które jeszcze rok temu wydawało się całkowicie nieprawdopodobne, i po dwóch miesiącach od nokautującego (bo pozwalającego rządzić samodzielnie) zwycięstwa w wyborach parlamentarnych doprowadzić do wyjścia na ulicę tysięcy ludzi demonstrujących przeciwko niedawnym triumfatorom.
Kryterium uliczne
Zaiste, wielka jest moc Jarosława Kaczyńskiego, skoro potrafił doprowadzić do najbardziej masowego w tym stuleciu protestu polskiego społeczeństwa niepopierającego PiS. Szacunki są różne, przeważają opinie, że w Warszawie protestowało około 25 tysięcy osób, a w kilku innych miastach łącznie ponad drugie tyle.
Wokół Trybunału
Zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego trwa i będzie to miało swoje konsekwencje na funkcjonowanie nas wszystkich w najbliższej przyszłości. Po pierwsze, nie możemy abstrahować od tego, co z tego sporu dociera do przeciętnego polskiego obywatela. A dociera wielkie zamieszanie i szum informacyjny. Ci, którzy bezwarunkowo popierają PiS i prezydenta Dudę, przyjmują argumentację, że wszystko jest w porządku.
A teraz telewizja…
Pierwsza lampka zapaliła mi się jakieś dwa miesiące temu, gdy prezes Jarosław Kaczyński, komentując sondaże i niemal pewne już zwycięstwo w wyborach parlamentarnych, zapowiedział, że po wyborach nie będzie zemsty. Lampka się zapaliła, no bo o jakiej zemście mówił lider PiS? Czy zaraz po wyborach z więzień wypuszczono tysiące działaczy PiS, którym siepacze z PO w kazamatach zdzierali paznokcie?
Ubabracze
Są tacy ludzie, którzy potrafią ubabrać wszystko, czego się dotkną. Na pozór mają czyste ręce, na pierwszy rzut oka wyglądają tak samo jak wszyscy, a jednak, czegokolwiek dotkną, to potrafią to coś ubabrać. Ot, taki talent. Ci ludzie nazywają się politykami.
Czas terroru
To, co wydarzyło się we Francji, zszokowało całą Europę, chociaż właściwie można się było czegoś takiego spodziewać. Prawdziwym wstrząsem dla świata był 11 września 2001 roku, potem to już był tylko ciąg dalszy. Madryt, Londyn czy Paryż w styczniu tego roku przeżyły ataki różnej skali, ale w sumie dość podobne. I czy możemy sobie z tym jakoś dać radę?
To nie moje wiaderko…
Elity polityczne. Jak to brzmi, prawda? Albo jak dobrze brzmi takie powiedzenie, że coś dzieje się na scenie politycznej. Scena ma sugerować odniesienia do teatru, do sztuki, czyli czegoś wartościowego i przemyślanego. Czasami na to, co dzieje się w polityce, mówimy też, że to jest prawdziwy kabaret.
Rozmawiajcie poważnie!
Człowiek potrafi być niereformowalnym i niepoprawnym marzycielem, i to niezależnie od wieku. Na przykład ja: mam szósty krzyżyk na karku, a ciągle marzy mi się życie w kraju rozumnie zarządzanym. To znaczy, nie chodzi mi o to, żeby rządzący robili wszystko tak, jak ja sobie to wyobrażam – w końcu nie jestem alfą i omegą, ale chciałbym, żeby wynajęci przez nas ludzie, a tak należy traktować polityków, działali z jakimś planem, czyli inaczej mówiąc – działali rozumnie.
Trumf PiS
PiS wygrało wybory i na pewno politycy tej partii odczuli ogromną ulgę, bo przez ostatnich 10 lat brali regularnie baty, a ostatnio, nawet gdy wygrali wybory samorządowe, to wyszło na to, że je przegrali, bo w samorządach w zasadzie nie rządzą. Ale właśnie te wybory samorządowe i wcześniejsze wybory uzupełniające do Senatu czy też powoływanie nowego prezydenta w Elblągu pokazały, że czas PO się kończy.
Co wybieramy?
Co rusz słyszę opinię, że nadchodzące wybory parlamentarne są najważniejsze w naszej historii i zastanawiam się nad radykalnością tego stwierdzenia. No bo jakże to? A wybory w czerwcu 1989 roku były nieważne? A te sprzed 8 lat to należy wymazać z pamięci? I wreszcie, czy po tych wyborach nie będzie już żadnych następnych? Decydujemy o czymś raz na zawsze? Wierzę, że nie. Chociaż nie – wiara to nie jest dobry punkt odniesienia.
To przez Żydów…
W minioną sobotę siedziałem ze znajomymi w restauracji, w której stoliki oddzielone były parawanami plecionymi z wikliny. Taki parawan nie pozwala zobaczyć, kto siedzi przy sąsiednim stoliku, ale nie jest w stanie powstrzymać dźwięku. Doskonale zatem mogłem słyszeć, o czym rozmawiają dwaj mężczyźni w podeszłym wieku, siedzący przy sąsiednim stoliku.
Przedwyborcze przepychanki
Nie da się ukryć, że mam ogromny kłopot z wyborami. Z racji zawodu i mojej pracy muszę być nimi zainteresowany. Z racji tego, że jestem zwykłym człowiekiem, mam ich naprawdę dość. Tyle że zwykły człowiek może się jakoś wyłączyć. Może unikać jazgotu przedwyborczych – pożal się Boże – dyskusji. Może mieć zawsze pod ręką pilota i zmienić telewizyjny program z tego, w którym gadają równocześnie, czego prawie nie sposób zrozumieć, a jak już się zrozumie, to widać jak na dłoni, że gada się bzdury, na program cokolwiek mądrzejszy.
Deutsche ordnung
Moja młodość przebiegała w rytmie pozostałości po wojnie. Urodziłem się 10 lat po niej, więc wszędzie były jej ślady. Ponieważ jestem z Krakowa, to te ślady nie były tak oczywiste jak na przykład w Warszawie zrównanej z ziemią po powstaniu warszawskim, ale były. Przede wszystkim w pamięci i w naszych zabawach w wojnę.
Europa na wirażu
Piszę te słowa, nie wiedząc, jakie są ustalenia szczytu w Brukseli na temat fali uchodźców zalewającej Europę. Celowo piszę o ustaleniach, a unikam słowa „decyzje”, bo – i niestety to jest chyba nasz europejski problem numer jeden – szczyty unijne charakteryzują się bardzo niską decyzyjnością. Z dużą dozą pewności mogę zatem założyć, że po szczycie jedni będą mówili jedno, a drudzy drugie, natomiast uchodźcy nadal będą szturmowali kolejną granicę. Nadal będą prowadzone jałowe dyskusje, których pustota polega na tym, że zderzane są różne porządki.

















