Grzegorz Miecugow
Demokracja
W listopadzie 1947 roku Winston Churchill, który już od ponad dwóch lat nie był brytyjskim premierem, powiedział słynne zdanie, że „demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu”. W skrócie przerabia się to na zdanie, że demokracja jest najgorszym systemem, ale nikt nie wymyślił niczego lepszego, z czym ja się do końca nie zgadzam, bo wydaje mi się, że oświecona monarchia ma swoje zalety, ale dobrze, zostańmy przy tej nieszczęsnej (a może jednak szczęsnej) demokracji.
Mistrzostwa
Można chyba trochę odetchnąć, bo nasi piłkarze wreszcie wygrali swój pierwszy mecz na mistrzowskiej imprezie. Poprzednie zwycięstwo pamiętam dosyć dobrze. Wybierałem się właśnie na pomaturalne spotkanie mojej klasy. Była sobota i bez większych nadziei włączyłem telewizor, by zobaczyć mecz naszej drużyny z Argentyną. Wygraliśmy 3‑2 po fantastycznym meczu. Był 15 czerwca 1974 roku. Jak łatwo można policzyć, na kolejne takie zwycięstwo musieliśmy czekać 42 lata. Sporo.
4 czerwca
Przed kilkoma dniami przetoczyła się przez całą Polskę (no dobra, może nie przez całą, ale przez tę mi w miarę znaną) dyskusja na temat wartości lub braku wartości tego, co w naszym kraju wydarzyło się 4 czerwca 1989 roku. Mówiąc szczerze, dyskusja ta jest dla mnie trudna do zrozumienia i naprawdę nie wiem, na jakiej podstawie próbuje się umniejszać wagę tamtych wyborów. Oczywiście argumenty znam, tyle że nie traktuję ich jako poważne.
Służba zdrowia
A propos strajku pielęgniarek w CZD; warto pamiętać o tym, że problemy ze służbą zdrowia są właściwie doświadczeniem wszystkich znanych mi państw świata. Chorowanie jest bowiem stanem coraz bardziej powszechnym, gdyż naszym osiągnięciem cywilizacyjnym jest to, że potrafimy utrzymać przy życiu ludzi, którzy mając takie samo schorzenie, jeszcze kilkadziesiąt lat temu, po prostu umierali.
Suwerenność
Podczas swojego zaskakująco agresywnego wystąpienia w Sejmie pani premier Beata Szydło kilkanaście razy użyła słowa „suwerenność”. Zważywszy na fakt, że raz po raz rządzący przywołują suwerena, czyli naród, jako legitymację tego wszystkiego, co robią, zastanówmy się, czym jest ta suwerenność.
Co buduje ranking?
Pół Polski w napięciu czekało przez cały miniony piątek na to, co też zrobi agencja Moody’s: czy obniży nam rating, czy nie. Gdyby zrobić w tej sprawie notowania bookmacherskie, to raczej stawiano by na obniżenie. A tu niespodzianka. Koniec końców o trzeciej nad ranem, ale już w sobotę, co o tyle nie dziwi, że Moody’s ma siedzibę w USA, ale jest zaskakujące, bo wtedy w Nowym Jorku była godzina 21, agencja podała, że utrzymuje dla naszego kraju rating A2 (niezły, ale bez przesady), ale zmienia perspektywę ze stabilnej na negatywną. Rządzący odetchnęli z ulgą, opozycja wyglądała na nieco rozczarowaną, chociaż głośno demonstrowała zadowolenie z takiego stanu rzeczy.
Bicie piany
Mamy w naszym kraju zadziwiającą zdolność do unikania poważnych dyskusji. Weźmy na przykład sprawę konstytucji z 1997 roku. Ten fundamentalny dla naszej demokracji dokument powstawał w ogromnych bólach, bowiem jego tworzenie przypadło na czas, kiedy dawno już opadł bitewny pył po przejmowaniu władzy przez przeciwników PRL, ba, nawet rządzili ponownie ci, którzy przegrali w 1989 roku, a jednocześnie prezydentem był Lech Wałęsa, którego ambicje sięgały bardzo wysoko i który pod koniec kadencji, czyli w końcówce roku 1995, nie wyobrażał sobie, że może przegrać wybory.
Wielkie reformy
Boję się wielkich reform. Przeczytałem ostatnio książkę o historii jednego miejsca. To miejsce jest w szeroko rozumianym centrum Warszawy. Stoi tam blok, jeden z 18 a może 19 wybudowanych w początkach lat 70. ubiegłego stulecia ogromnych i – powiedzmy sobie szczerze – okropnych ucieleśnień koncepcji Le Corbusiera.
Teraz media
Muszę przyznać, że rządzący mnie zaskoczyli. Jeszcze kilka miesięcy temu uważałem, że nie będzie zmiany ustawy medialnej, bo to co PiS interesowało w tej sprawie, czyli wymiana na stanowiskach kierowniczych w tak zwanych mediach publicznych, już się dokonało. A tymczasem pan Czabański przedstawił w Sejmie projekt, który ma stworzyć nowe media już nie publiczne, ale narodowe.
My, naród
Muszę przyznać, że chociaż jestem stary wróbel, to zdarza mi się oniemieć ze zdziwienia, gdy kwiat polityki naszego narodu coś palnie. Ostatnio morze bzdur wylało się z polityków z okazji równiutkiej 1050. rocznicy przyjęcia chrztu przez Mieszka I.
Reputacja
Opinia, jaką ludzie mają o czymś lub o kimś, nazywana jest reputacją. Na dobrą reputację zazwyczaj pracuje się dłużej niż na złą, co jest w oczywisty sposób niesprawiedliwe, ale trudno, tak już po prostu jest. Reputacja ma wiele wspólnego ze stereotypami.
Spisek antykościelny?
Zaiste w dziwnym kraju żyjemy. I to nie od dziś. Dziwnym krajem byliśmy i za czasów PRL‑u, co zresztą świetnie punktował w swoich filmach Stanisław Bareja, tyle tylko, że wtedy można było naszą własną nieporadność i skłonność do stanowienia idiotycznego prawa zwalić na wyższą siłę, czyli na fakt, że nie do końca żyliśmy we własnym kraju.
Sztuczna inteligencja
Informatyczny koncern Microsoft postanowił zrobić mały krok w dziedzinie informatyki, a prawdziwy skok w historii ludzkości i uruchomił sztuczną inteligencję.
Spektakl trwa
Przyznam, że śledzę rozwój sytuacji politycznej w naszym kraju z prawdziwym zainteresowaniem. Ostatnio coraz częściej łapię się nawet na tym, że patrzę na to wszystko, co się dzieje, jakbym oglądał jakiś spektakl, a może film. Nie czuję się zatem podmiotem, czy też jednym z podmiotów, albo, inaczej mówiąc, sam siebie nie postrzegam jako obywatela, którego w każdej chwili wszystko to, co się dzieje, jednak bezpośrednio dotyka, ale jako widz, którego wciągnęła fabuła, trzeba przyznać momentami dosyć szalona.
Tłum – to nie takie proste
Moim ulubionym telewizyjnym serialem dokumentalnym jest dwuczęściowy cykl National Geographic „Apokalipsa”. Jedna część opowiada o I wojnie światowej, a druga poświęcona jest jej dokończeniu, czyli II wojnie światowej, której spadkobiercami w pewnym sensie jesteśmy my wszyscy, bo w każdej polskiej rodzinie jest jakaś pamięć tego straszliwego czasu zagłady, który do dziś zdumiewa swoją bezwzględnością.
Czego nie nauczył nas Smoleńsk?
Łatwo można sobie wyobrazić, co by się zaczęło dziać w naszym miotanym emocjami kraju, gdyby na autostradzie A 4 w miniony piątek zginęła głowa państwa. A wbrew pozorom taki scenariusz był całkiem bliski, także z przyczyn całkowicie oczywistych nawet dla nie fachowca, jakim jestem. Samochód, którym jeździ prezydent, różni się od samochodów, które na co dzień spotykamy na drodze lub którymi sami jeździmy, chociażby tym, że waży nieporównanie więcej niż zwykłe auto.
Moja ulica murem podzielona
W sondażach PiS ma mniej więcej tylu zwolenników, ilu ma PO i Nowoczesna razem wzięte. Trzecią grupę, też mniej więcej tej samej wielkości, tworzą ci badani, którzy albo wybierają jakieś inne ugrupowania, albo nie wiedzą, na kogo chcieliby głosować. Co prawda w wyborach parlamentarnych bierze udział tylko połowa uprawnionych do głosowania naszych rodaków, ale w badaniach sondażowych nie ma takich ograniczeń i badani są wszyscy.
Robieni w „Bolka”
Maria Kiszczak otworzyła nie tylko szafę, ale przede wszystkim chaotyczną dyskusję przeradzającą się niekiedy w awanturę na całego. I nie chodzi tu o to, czy Lech Wałęsa współpracował z bezpieką, a jeżeli tak, to na czym ta współpraca polegała i do kiedy trwała. Rzecz idzie o nazwanie całej naszej 27‑letniej wolności. To, że w mrocznych latach 70. Lech Wałęsa coś podpisał na UB, wiadomo nie od dziś i nie od wczoraj.
Reputacja
W jednej z redakcji, w której pracowałem, był wydawca, który przeszedł wszystkie stopnie kariery w zawodzie dziennikarza informacyjnego. Był pomocnikiem reportera, takim od robienia herbaty reporterowi, ale z czasem także od jeżdżenia na zdjęcia (łatwo się domyślić, że było to w telewizji), potem został reporterem, producentem, aż wreszcie doszedł do szczytu, czyli został wydawcą.
Frustracja
Patrzę na tych naszych polityków, przysłuchuję się ich – pożal się Boże – dyskusjom, (nie żebym to jakoś specjalnie lubił, ale taki po prostu mam zawód) i powracam ciągle do poszukiwania odpowiedzi na pytanie: skąd wy wszyscy tam się wzięliście? Co was panie i panowie zaprowadziło na te straszne manowce? Gdzie i dlaczego popełniliście błąd i wpadliście w mordercze objęcia polityki, czyli czegoś takiego, co odbiera wam rozum, rozsądek i poczucie przyzwoitości?

















