Grzegorz Miecugow
Bezhołowie
Byłem ostatnio na polskiej prowincji, kilkaset kilometrów od Warszawy, nieważne, w którą stronę, bo to, o czym chcę napisać, nie jest refleksją wynikającą jedynie z tej podróży, ale jest obserwacją daleko bardziej ogólną i zbieraną przeze mnie od wielu lat. Najogólniej rzecz biorąc obserwacja ta sprowadza się do jednego stwierdzenia, a mianowicie – jako naród jesteśmy na bakier z estetyką.
Groźne pomruki
Świat rozwija się nierównomiernie i skokowo. Trochę wygląda to tak, jak przesuwanie się płyt tektonicznych. Z pozoru nic się nie dzieje, ale rok po roku jedna płyta najeżdża na drugą, rosną naprężenia, a w końcu robi się jeden wielki trzask i przychodzi trzęsienie ziemi.
Tajemnicza CETA
Co jakiś czas staję przed ścianą. Ścianą informacyjną. To znaczy: zapytany o to, jak jest, mogę tylko bezradnie rozłożyć ręce. Tak jest na przykład w sprawie globalnego ocieplenia, bo z jednej strony fakty nie kłamią, i rzeczywiście jest coraz cieplej, a lodowce topnieją. Ale z drugiej strony trzysta lat temu można było saniami przejechać przez Bałtyk, a potem zrobiło się cieplej, na początku bez działalności przemysłowej człowieka.
Czy leci z nami pilot
Sprawa zerwania rozmów z francuskim koncernem produkującym śmigłowce jest taka typowo polska, typowo nasza. Oto stało się coś i nie za bardzo wiadomo, ani co się stało, ani dlaczego. Ze smutkiem trzeba przyznać, że za cały ten chaos informacyjny w dużej mierze odpowiedzialne są media, które dają sobie narzucić mętny przekaz wygodny dla polityków.
Wolna niedziela
Wszystko wskazuje na to, że w naszym kraju zostanie wprowadzone ograniczenie handlu w niedzielę. Chce tego „Solidarność” i chce tego większość parlamentarna, zatem w tej sprawie jest już, jak to się mówi, pozamiatane.
PiS dla obywateli
Myślę, że można już zacząć gratulować Prawu i Sprawiedliwości tego, że tak skutecznie potrafi pobudzać w naszym narodzie ducha obywatelskiego. Na przykład taki Trybunał Konstytucyjny. Przez lata mówiłem studentom o tym, jaka jest różnica między Krajową Radą Radiofonii i Telewizji a właśnie Trybunałem Konstytucyjnym, bo obie te instytucje wybierane są w podobny sposób, a jednak znacząco się różnią, zwłaszcza w tym jak są postrzegane.
Uchodźcy u bram
Tej jesieni problem nielegalnych imigrantów nie jest już tak głośny jak przed rokiem. Dzieje się tak dlatego, że z jednej strony po umowie z Turcją liczba imigrantów nieco się zmniejszyła, a z drugiej strony trochę już się z tym problemem oswoiliśmy (tak to już jest z wiadomościami płynącymi ze świata, że jeżeli stają się normą, to trochę przestają być interesujące).
Węgorz z drobiu
W latach mojej młodości, czyli w czasach wszechobecnego niedoboru, dość powszechne były zamienniki. Prawdziwą kawę mieszano z kawą zbożową i udawano, że to to samo, co prawdziwa kawa; masło mieszano z margaryną, sprzedawano produkty czekoladopodobne, był też węgorz z drobiu w opakowaniu zastępczym.
Kwitnie waśń
Wiele lat temu Lech Wałęsa, wówczas lider „Solidarności”, mówił, że w Polsce zrobimy drugą Japonię. Było to świeżo po wizycie pana przewodniczącego w Kraju Kwitnącej Wiśni, Japonia była wówczas w fazie dynamicznego rozwoju, a Polska trzeszczała w fundamentach, bo przelewały się wtedy przez kraj strajki, a centralnie sterowana gospodarka właściwie przestawiła się na kartkowy system dystrybucji dóbr wszelakich.
Nauka to potęgi klucz…
Czasami człowiekowi ręce opadają, ostatnio zresztą jakby coraz częściej. Syndrom opadniętych rąk dotyka mnie na przykład zawsze wtedy, gdy słyszę polityków dyskutujących o edukacji. Nie raz i nie dwa już zresztą o tym pisałem, ale też niestety nie raz i nie dwa politycy rozpoczynali swoje jałowe bulgotanie na ten temat.
Pasztet po warszawsku
Afera z warszawskimi reprywatyzacjami jest zaskakująca. Po pierwsze, wybuchła właśnie teraz, chociaż nie pojawiły się żadne nowe fakty, a wszystko to, o czym rozpisują się gazety i o czym dyskutują politycy i publicyści, znane było od wielu miesięcy.
ONZ (Obraz Niemocy i Zaniechania)
Przeczytałem ostatnio artykuł o zbliżającym się wyborze nowego Sekretarza Generalnego ONZ. Koreańczyk Ban Ki‑Moon kończy swoją drugą pięcioletnią kadencję i świat musi wybrać kogoś, kto go zastąpi. Coraz głośniej mówi się, że powinna to być kobieta, bo nie ma najmniejszego powodu, by na tym stanowisku można było widzieć tylko facetów, a tak właśnie działo się do tej pory.
Igrzyska
Patrzę na te Igrzyska w Rio i myślę, że gdzieś została przekroczona jakaś granica, że – inaczej mówiąc – wydarzenie to jest zbyt ogromne i za trudne do ogarnięcia dla szarego człowieka. Gdzieś tam toczą się jakieś boje w strzelaniu z karabinka pneumatycznego czy w piłce wodnej, ktoś przeżywa swoje szczęście albo wręcz przeciwnie, a świat ma ograniczoną możliwość zauważenia tego, bo po prostu się dławi liczbą informacji płynących z Brazylii.
Rok prezydenta
Minął rok prezydentury Andrzeja Dudy, nic więc dziwnego, że sypnęło komentarzami na ten temat, tym bardziej że Sejm poszedł na urlop, więc nie ma świeżej dostawy awanturek politycznych. Komentarze kompletnie nie zaskakują. Bardzo chwalą prezydenta politycy PiS i publicyści związani z partią rządzącą, suchej nitki nie zostawia na Andrzeju Dudzie opozycja i sympatyzujący z nią komentatorzy.
Powstanie warszawskie
O powstaniu warszawskim napisano już właściwie wszystko, co wcale nie znaczy, że wszystko o nim wiemy i że wokół powstania nie ma sporu, który jest sporem raczej nie do rozstrzygnięcia, a toczy się wokół pytania – czy powstanie warszawskie miało sens?
Życie z terrorem
Gdy przed tygodniem pisałem o końcu sezonu ogórkowego, nie przypuszczałem nawet, że jest to koniec aż tak dobitny, bo przecież wydarzenie goni wydarzenie.
Koniec z ogórkami
Dawno, dawno temu było coś takiego jak „sezon ogórkowy”. Nazwa pochodziła od czasu letniego, wakacyjnego, w którym przestawało się dziać cokolwiek ważnego, a akurat na rynek wchodziły ogórki. W takim czasie media, żeby móc o czymkolwiek pisać, wymyślały niestworzone historie w rodzaju potworów zamieszkujących jeziora czy też jasnowidzeń przewidujących koniec świata.
Na co nam NATO?
Szczęśliwie udało mi się wyjechać z Warszawy na czas szczytu NATO, więc nie dotknęły mnie żadne z przygotowanych przez organizatorów szykan i represji skierowanych przeciwko mieszkańcom stolicy naszego pięknego kraju. Ale wiem, że przez kilka dni Warszawa była sparaliżowana, i przyznam, że nie wiem dlaczego.
Dają nam szkołę
Przez całe lata powiedzenie „dam ci szkołę” oznaczało, że siłą cię do czegoś przymuszę, coś na tobie wymogę. I trzeba sobie jasno powiedzieć, że były proste podstawy tego powiedzenia, bowiem szkoła była miejscem swego rodzaju represji. Dziecko posyłane do szkoły miało być niejako przystrzyżone niczym żywopłot do potrzeb społeczeństwa. Taki model szkoły wykształcił się w XIX stuleciu i niestety nadal obowiązuje.
Dookoła piłki
Nie zachłystywałem się naszym awansem do finału piłkarskich Mistrzostw Europy, bo jeżeli w tych finałach gra mniej więcej połowa Europy, to wstydem byłoby niezakwalifikowanie się do tych rozgrywek. Ale od razu dodajmy – wstydem sportowym, bo fakt, że we Francji nie grają reprezentacje Danii, Holandii czy Norwegii niczego o tych krajach nie mówi.

















