Grzegorz Miecugow
Zmiana czasu
W minioną niedzielę rano wstałem zmęczony na samą myśl o tym, że znowu na kilka, a może na kilkanaście dni stanę się ofiarą przesunięcia czasu. Na początek stoczyłem (zwycięską) walkę z zegarem w kuchence, telefon i komputer na szczęście przestawiły się same. Czekało mnie jeszcze ustawienie zegara w samochodzie, ale na wiosnę jest to łatwiejsze niż jesienią. Jak co pół roku zadałem sobie pytanie – po co to wszystko?
Postprawda
Wiara w gusła i zabobony jest stara jak świat. Setki tysięcy lat temu nasz praszczur patrzył nocą w niebo i na własne oczy widział, że Księżyc czasami jest okrągły, a czasami wygląda jak rogalik (chociaż rzecz jasna praszczur na oczy jeszcze wówczas nie widział rogalika).
Pijane dzieci we mgle
Prowadzenie czegokolwiek nie jest proste. Żeby na przykład prowadzić w tańcu, trzeba znać kroki i mieć chociażby śladowe poczucie rytmu. Prowadzenie samochodu wymaga umiejętności i chyba sporego doświadczenia. Prowadzenie polityki, w tym także polityki zagranicznej, jest zadaniem niezwykle trudnym, zwłaszcza wtedy, gdy niezbyt jasne jest to, do czego się zmierza.
Prawda czasu
Historię tę znalazłem w „Gazecie Wyborczej” w połowie minionego tygodnia. Zaciekawiła mnie z co najmniej dwóch powodów; po pierwsze, wiele mówi o świecie, w jakim przyszło nam żyć, po drugie, w zasadzie nikogo raczej nie zainteresowała. Jej bohaterem jest pan Mariusz.
Zacznijmy od siebie
Usłyszałem ostatnio, jak w dyskusji o WWD (Wielkiej Wycince Drzew) w Polsce jeden z dyskutantów wyraził nadzieję, że minister Szyszko kiedyś się będzie w piekle smażył. Pomijając fakt, że jest to oczekiwanie mocno niechrześcijańskie, to w dodatku jest ono trochę obrazoburcze, zakłada bowiem swego rodzaju automatyzm w kierowaniu ludzi do piekła i nieba.
Rola jednostki
Historia pełna jest rozważań na temat roli jednostki w historii. Do pewnego stopnia są to dywagacje, czyli rozważania jałowe, bowiem nie jesteśmy w stanie sprawdzić, jakby się ułożyła historia, gdyby zabrakło w niej jakiejś ważnej postaci.
O borze…
Wypadek kolumny rządowej z premier Beatą Szydło wpisał się w pewien ciąg wydarzeń ostatniego roku, a może nawet i lat. Nie da się bowiem nie zauważyć pewnego wspólnego mianownika między wypadkami pojazdów wiozących najważniejsze osoby w państwie a na przykład katastrofą smoleńską.
Ach ta demokracja…
Jednym z najczęściej cytowanych polityków jest Winston Churchill, który kiedyś powiedział o demokracji, że jest to fatalny system, tyle tylko, że nikt nie wymyślił jeszcze lepszego.
Rozmazany świat
Brawurowe rajdy samochodowe ministra Macierewicza i jego świty, zakończone wielkim bum na przedmieściach Torunia, pokazują kilka problemów. Do pomniejszych należy fakt, że taki MON pod rządami Antoniego Macierewicza stał się państwem w państwie.
Marihuana
W ubiegłym tygodniu odszedł Tomasz Kalita, polityk SLD, były rzecznik tej partii. Jego śmierć wywołała poruszenie z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze, Kalita był człowiekiem młodym, miał zaledwie 37 lat.
Amerykanie w Żaganiu
Przyjazd do Polski kilku tysięcy amerykańskich żołnierzy został nagłośniony przez rządzących jako coś przełomowego i niezwykłego. Żołnierzy w Żaganiu uroczyście witała pani premier i wzruszony pan minister obrony narodowej, który oświadczył, że czekaliśmy na te wojska kilkadziesiąt lat.
Opozycja
Mówienie, że po jakości opozycji można ocenić jakość całej polityki, jest chyba przesadą, ale może coś w tym jest. W tym stuleciu mieliśmy w opozycji najpierw PO i PiS, które ramię w ramię przeciwstawiały się rządzącej wówczas SLD (tak, tak, były kiedyś takie czasy, że rządziło SLD), i trzeba przyznać, że to była mocna, merytoryczna opozycja.
Podzielony świat
Pierwszy raz coś mnie tknęło jakieś 10 lat temu, gdy przeczytałem artykuł dziennikarza „Gazety Wyborczej” Tomasza Kwaśniewskiego, który próbował ustalić, co też takiego stało się w naszym kraju, że on, i jego najlepszy kumpel w czasach podstawówki, nagle kompletnie się nie rozumieją i stoją po przeciwnych stronach barykady. I w ogóle skąd się wzięła ta polityczna i przede wszystkim światopoglądowa barykada.
Quo vadis świecie?
Zwyczaj składania życzeń noworocznych nie jest w żaden sposób racjonalny. 1 stycznia, czyli początek nowego roku, nie jest przecież żadną datą przełomową. Tak się po prostu nasza cywilizacja umówiła i tyle. Chińczycy umówili się inaczej i ich nowy rok rozpocznie się za kilkadziesiąt dni.
Przedsmak rebelii
Trudno jest powiedzieć, co takiego właściwie wydarzyło się w piątek przy ulicy Wiejskiej. Kryzys, do jakiego doszło w parlamencie, rozegrał się bowiem na kilku poziomach. Przede wszystkim nieprawdą jest, że to wszystko zostało przez kogoś zaplanowane.
Sieczka w głowach
Świat jest skonfundowany. Co mam na myśli? Ano to, że to, co zdarzyło się ostatnio w Wielkiej Brytanii i w USA, jeszcze rok temu było trochę nie do pomyślenia. Owszem, hasali po scenie politycznej różni tacy nawołujący do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, ale co innego hasać, a co innego zagłosować w referendum za tymże wyjściem.
Ach, ci politycy…
Nie da się ukryć, że wizerunek polityków jest w naszym kraju dosyć słaby, by nie powiedzieć katastrofalny. Polscy politycy są postrzegani jako osoby niezbyt uczciwe, pozbawione kompetencji pozwalających zająć się na przykład własnym biznesem.
Travaja si, samba no
Nie żyje Fidel Castro. Tak naprawdę to z polityki Castro odszedł już 10 lat temu, ale do ostatnich swoich dni był na tyle przytomny umysłowo, że musiał zdawać sobie sprawę z własnej porażki. Castro, wykształcony w jezuickich szkołach, zamiast wybrać karierę adwokacką, zawsze przecież popłatną, wybrał drogę rewolucjonisty. Dlaczego?
Szkło się rozlewa
12 lat temu, w październiku 2004 roku, mój szef zaprosił mnie na rozmowę o nowym programie na antenie TVN24. Program miał się nazywać „Szkło kontaktowe” i miał polegać na podsumowaniu dnia, ale w lekkim tonie, a jego prawdziwą nowością miał być dużo większy niż w innych produkcjach udział odbiorców.
Trump i co dalej?
Już dwa tygodnie temu próbowałem Państwa, ale nie oszukujmy się, także i samego siebie, przygotować na zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w (ciągle jeszcze) najpotężniejszym kraju świata. Dziś najbardziej zasadnym staje się pytanie: czy sam Trump jest do tej roli przygotowany? Przez cały świat zresztą przewalają się dziś komentarze i spekulacje na temat Donalda Trumpa.

















