Grzegorz Miecugow
Nieproste dylematy
Od kilkudziesięciu lat zastanawiam się jak to było możliwe, że w połowie XX wieku w trakcie II wojny światowej, setki tysięcy ludzi gdzieś na kołku zawiesiło swoją kulturę i ucywilizowanie i bez mrugnięcia okiem dokonywało haniebnych zbrodni.
Na miłosierdzie boskie…
I co tu począć z tym papieżem Franciszkiem? (Uwaga, słowo „począć” zostało tu użyte nieprzypadkowo). Oto na początku grudnia w Kościele rozpocznie się Rok Jubileuszowy zwany tym razem Rokiem Miłosierdzia. O tym, że taki rok będzie wiadomo od mniej więcej pół roku, papież ogłosił go trochę znienacka, bez żadnej okazji, ale to, że z tej okazji papież rozciągnie przywilej spowiadania kobiet, które dokonały aborcji na wszystkich spowiedników, było jednak zaskoczeniem.
Wielka ucieczka
Być może historia oceni to inaczej, być może najważniejszym europejskim wydarzeniem w 2015 roku będzie coś innego, ale z punktu widzenia końca sierpnia wydaje mi się, że nic nie przebije masowej ucieczki ludzi z północnej Afryki i z bliższego i dalszego wschodu na Stary Kontynent.
Psucie państwa
Jak głosi stare polskie przysłowie – kto sieje wiatr, zbiera burzę. Tym razem wiatr zasiał Bronisław Komorowski, który po pierwszej, przegranej turze wyborów nieoczekiwanie dla wszystkich zaproponował referendum. Nie wiem, kto to prezydentowi doradził, pewnie ktoś, kto myślał, że dzięki temu odwrócą się trendy i Bronisław Komorowski wygra w drugiej turze.
Ostatnie podrygi
Kilka miesięcy temu wieszczyłem dwa końce. Jeden Leszka Millera, drugi Janusza Palikota. Obaj w ostatnim czasie ponieśli serię bliźniaczych porażek. Najpierw nie poszło im w wyborach europejskich, potem dostali lanie w wyborach samorządowych, by wreszcie skompromitować się w wyborach prezydenckich. Przy czym Janusz Palikot miał chociaż odwagę (straceńczą, ale jednak) i sam poddał się weryfikacji wyborczej.
Intronizacja zasypie podziały?
Mamy za sobą uroczystości inaugurujące prezydenturę Andrzeja Dudy. Uroczystości – przyznać muszę – momentami dość zdumiewające. I nie chodzi mi tu o to, że z kadencji na kadencję są one coraz bardziej rozbuchane. Miarą tego rozbuchania jest na przykład to, w jaki sposób dwa miesiące temu przekazywano prezydentowi elektowi wyniki wyborów.
Powstanie i Pałac Kultury
Co roku o tej porze powraca spór o powstanie warszawskie. I właściwie trudno się temu dziwić – wielkie wydarzenia historyczne prowokują do wielkich sporów. Dodajmy, sporów nierozwiązywalnych, bo nie mamy do dyspozycji równoległych rzeczywistości i nie jesteśmy w stanie sprawdzić, jak potoczyłaby się historia, gdyby powstania nie było. Albo co by się stało, gdyby Niemcy nie rozprawili się z powstaniem tak zajadle i tak brutalnie, prawdę mówiąc zaskakująco brutalnie.
Odzyskujemy Ziemię
Kilka dni minionego tygodnia spędziłem w małym, poniemieckim miasteczku. Nie był to dla mnie czas wakacyjny, ale też nie byłem tam specjalnie zapracowany, więc miałem sporo czasu na refleksje. Pierwsza jest niewesoła i nie bierze się z tego jednego wyjazdu, ale z wieloletnich moich podróży po zachodniej i północnej Polsce. Od 1945 roku większość poniemieckich miasteczek została przez nas zdewastowana.
Wybory
Co prawda Artur Andrus śpiewa, że każdy kij ma dwa końce, ale nie ma żadnego początku, starając się tym samym zdezawuować sens końca, ale dla mnie te dwa końce mają jednak znaczenie, na przykład w kontekście wyborów. Bo z jednej strony jest fascynującym to, jaką moc mają wybory.
Dopalacze
Jak świat światem, życie ludzkie łączyło się z koniecznością dokonywania wyborów, a to oznacza, że niekiedy te wybory były słuszne, a niekiedy niestety nie. Człowiek pierwotny za pomyłkę w ocenie na przykład skoczności tygrysa czy też chyżości niedźwiedzia najczęściej płacił życiem. Człowiek współczesny dość często wpada w tarapaty na pierwszy rzut oka może nie tak ekstremalne, ale w dłuższej perspektywie mogące zakończyć się w podobny sposób.
Przypadek Grecji
Niezależnie od tego, czy potwierdzą się wstępne wyniki referendum w Grecji, a według pierwszych doniesień Grecy opowiadają się za zerwaniem sposobu pomagania Grekom, a poniekąd za wyjściem z UE, (ciekawe, jak się czuje ta prawie połowa będąca za pozostaniem w Unii), to problem pozostaje nierozwiązany. Unia Europejska wpadła bowiem w pułapkę własnych niedopowiedzeń, fobii i uprzedzeń.
Obustronne niezrozumienie
Niemal każdego dnia nasz świat przegrywa z terroryzmem. Pisząc „nasz świat”, myślę oczywiście o świecie, w którym żyjemy, o świecie naszej kultury i cywilizacji, która na co dzień nie jest dla nas jakąś przesadną wartością, bo po prostu jest jak powietrze, bez którego też nie sposób żyć, a które też po prostu jest. W miniony piątek terroryści zaatakowali równocześnie w trzech miejscach, we Francji, w Tunezji i w Kuwejcie.
Nikt nie wie, co będzie
Ponieważ pracuję w telewizji i w znacznym stopniu zajmuję się polityką, to często pytany jestem o przyszłość, czyli o to, w którym kierunku to wszystko idzie. Gdzieś w tle tych pytań przeważnie kryje się pytanie zasadnicze: czy my, społeczeństwo, mamy się bać? I odpowiem teraz najbardziej szczerze, jak potrafię: nie wiem. I dodam, że nikt tego nie wie. Świat jest bowiem raczej nieprzewidywalny.
Emocje rządzą
Nie ma racjonalnego wytłumaczenia porażki Bronisława Komorowskiego w ostatnich wyborach prezydenckich. Przez długie miesiące bowiem prezydent miał bardzo stabilne i naprawdę wysokie notowania w sondażach oceniających nie zaufanie, ale właśnie jakość sprawowania urzędu prezydenta. Cóż więc takiego się stało w maju?
Coś naprawdę ważnego
Po kilkunastu gorących tygodniach na naszym krajowym boisku pora rzucić okiem na boisko światowe. Wbrew opinii bardzo wielu osób, Polska nie jest bowiem pępkiem świata i świat, chociaż rzeczywiście nieco zdziwiony naszymi ostatnimi rozstrzygnięciami wyborczymi, jednak nie wstrzymuje oddechu, patrząc na to, co się dzieje nad Wisłą, i nie zastanawia się, czy prezydent elekt dotrzyma swoich obietnic, czy nie. (Na to ostatnie patrzą raczej inwestorzy i chyba co bardziej przytomni nasi rodacy, licząc na to, że obietnice, te jednak nie zostaną dotrzymane).
Refleksje powyborcze
Wybory prezydenckie uświadomiły mi, że ciągle uczymy się demokracji i cały czas poruszamy się w polityce, czyli inaczej mówiąc w nastrojach społecznych, trochę po omacku. Wierzymy w mity i zasady dawno już nieobowiązujące. Mam nadzieję, że jeden z takich mitów udało mi się może nie obalić – gdzie skromny felietonista może coś obalać, ale może chociaż trochę podważyć.
Duda wygrał
Sensacja stała się faktem. Człowiek, którego nie znano powszechnie jeszcze pięć miesięcy temu, wygrał z prezydentem, który miał za sobą pełną, i to – sądząc po sondażach – całkiem udaną kadencję. Poprzedni taki przypadek mógł nam się zdarzyć 25 lat temu, gdy nikomu nieznany Stan Tymiński zdystansował Tadeusza Mazowieckiego, ale w drugiej turze został już zmiażdżony przez Lecha Wałęsę.
Po pierwszej debacie
Od kilkunastu dni powtarzam opinię tyle niepopularną, ile także niesprawdzalną. Otóż uważam, że debaty telewizyjne nie mają bezpośredniego przełożenia na wynik wyborów. Moim zdaniem w 1995 roku to nie chęć podania nogi Kwaśniewskiemu pogrążyła Lecha Wałęsę, ale wszystko to, co działo się podczas burzliwej prezydentury pana Lecha.
Nadal jest przed wyborami
No i wreszcie coś wiemy. To znaczy nie znam jeszcze wyników, które PKW ma podać w czasie, gdy już dawno te słowa będą szły gdzieś daleko ode mnie do druku. Ale sondaże exit poll są dosyć wiarygodne. Po pierwsze wiemy, że jesteśmy w Europie, bo pracownie badające opinię publiczną nie potrafiły, podobnie jak ostatnio w Wielkiej Brytanii, przewidzieć wyników – żaden bowiem sondaż nie przewidywał w pierwszej turze zwycięstwa Andrzeja Dudy nad Bronisławem Komorowskim, podobnie jak nad Tamizą żadna pracownia nie przewidywała, że torysi będą mogli rządzić samodzielnie.
Gong – pierwsze starcie
Przed nami pierwsze w tym roku polityczne starcie. Wybory prezydenckie coś ważnego nam pokażą. Co? Z grubsza to już widać w sondażach. Nawiasem mówiąc, to dosyć zabawne, jak politycy ochoczo powołują się na sondaże, które pokazują coś bliskiego ich sercom, i jak deprecjonują ich znaczenie, gdy zapowiadają one zjawiska dla danych ugrupowań niekorzystne. Ale tak jest zawsze, więc nie dziwi to nas kompletnie.

















